W sobotę, po kilku dniach deszczu i mżawki, promieniom słońca udało się przedrzeć przez gęste chmury, aby przywrócić nam nadzieję na piękne lato. Szósty zmysł Pawła skoro świt zarejestrował zmianę aury. To spowodowało, że zostałam obudzona okrzykiem „będzie słońce, hurra! jedźmy gdzieś”. Po czym nastąpiła wymiana pomysłów i ich wzajemne odrzucanie „tu za daleko, tu za blisko, tam byliśmy ostatnio”. Zwyciężyło Kildare, Tully, Stadnina Koni Irish National Studs i Ogrody Japońskie. Od nas godzina jazdy samochodem. Byliśmy tam pięć lat wcześniej, czyli dawno temu.

Na miejscu wymarzony upał (jak na Irlandię), 20 stopni, ciepły wiatr. Kupujemy bilety wstępu. Czekamy na przewodnika, spacerując po bardzo zadbanym terenie stadniny. Tymczasem w punkcie spotkań zbiera się spora grupa turystów. Po kilku minutach, dołącza do nas przewodnik, Kate. Opowie nam historię stadniny i wprowadzi nas w tajniki biznesu, jakim jest hodowla koni pełnej krwi. Ogrody Japońskie oraz Ogrody St. Fiachra zwiedzimy sami, przy pomocy folderu z mapką.

Konie w Tully

Szkot, William Hall Walker, w 1900 roku założył hodowlę koni pełnej krwi na terenie, zakupionym od miejscowego farmera. W 1917 roku przekazał świetnie prosperującą stadninę władzom Wielkiej Brytani, w podziękowaniu za otrzymany tytuł szlachecki. W 1943 roku stadnina stała się własnością rządu irlandzkiego, a od 1945 roku funkcjonuje pod nazwą Irish National Stud.

Działalność polega na hodowli koni rasowych, czyli inaczej mówiąc na ich rozmnażaniu. Koń bierze udział w wyścigach zazwyczaj pomiędzy drugim, a szóstym rokiem życia. Zwyciężając, powiela majątek swego właściciela. W trakcie czteroletniej kariery może skumulować setki tysięcy euro. Ale jeszcze więcej zarobku może przysporzyć właścicielowi po tych sześciu latach sławy i wzmożonych treningów.

Konie wyścigowe na emeryturze

I tu od razu rzuca się w oczy nierówność płci. Emerytowane ogiery mają pojedyncze luksusowe boksy z przeszklonym dachem i pojedyncze wybiegi. Klacze śpią i biegają razem. Na drzwiach do boksu ogiera jest metalowa tabliczka z opisem jego sportowych osiągnięć. Na drzwiach do zbiorowej stajni klaczy są umieszczone kartki papieru. Zadaniem emerytowanego ogiera, który trafia do stadniny, jest zapewnienie potomstwa „koleżankom” z wyścigów. Ogier „spotyka” w sezonie około 100 klaczy. Od klaczy oczekuje się, że urodzi jedno źrebię rocznie. I tak przez kolejne 20 lat. Okres rozpłodowy trwa od 15 lutego do 15 lipca. Dzięki temu porody, po 11 mięsiącach ciąży, przypadają na okres od 15 stycznia do 15 czerwca. To natomiast, zapewnia właścicielowi wystarczająco silnego konia na wyścigi w odpowiednim dla niego roczniku, gdyż daty urodzin są zawsze oznaczane na dzień 1 stycznia.

Ogiery są zazwyczaj własnością stadniny. Za każdą randkę ogiera i klaczy, której efektem będzie urodzone źrebię, właściciel klaczy uiszcza opłatę właścicielowi ogiera. Obecnie cena waha się od 4 tys. do 60 tys. euro (ogier Invincible Spirit). Pomnożone przez 100 w sezonie… Właściciel klaczy płaci również za jej pobyt w stadninie, 27 euro za dobę. Z kolei jego zarobek to zysk ze sprzedaży źrebaka. Najkorzystniejsza transakcja w tym sezonie: koszt 60 tys. euro, sprzedaż 111 tys. euro, zysk 51 tys.

Niektóre ogiery, po sezonie irlandzkim, są transportowane samolotem do Australii. Czeka je tam 4-tygodniowa kwarantanna, czyli urlop, a następnie kolejnych 100 klaczy. Po zakończeniu sezonu australijskiego, ogier wraca do Irlandii i przechodzi kolejną 4-tygodniową kwarantannę.

Jakiś mężczyzna z tłumu westchnął „ale fajna praca”. Inny dodał „tylko po co ten urlop”. Jego partnerka zgromiła go wzrokiem.

Hodowla w praktyce

Właściciel klaczy wybiera ogiera, analizując jego „wyścigowe CV” oraz osiągnięcia jego starszego potomstwa. Następnie rezerwuje termin pobytu klaczy w stadninie. Zdarza się, że aplikacja zostaje odrzucona z powodu zbyt miernych wyników klaczy w wyścigach lub … z braku miejsc. Klacz jest regularnie badana przez weterynarza. Codziennie przechodzi też test „gotowości”, przy udziale specjalnie przeznaczonego do tego celu konia, zwanego „teaser”. Spotykają się na dziedzińcu „testowym”. Jeśli klacz zignoruje obecność „teasera”, oznacza to, że nie jest to jeszcze ten dzień. Jeśli okaże zainteresowanie, „teaser” jest odprowadzany, a klacz zostaje zabrana na spotkanie z ogierem. Świadkiem tej randki jest pięcioosobowy zespół. Poza personelem stadniny, fotograf, który ma przedstawić właścicielowi klaczy niezbite dowody ojcowstwa. Po kilku tygodniach klaczy wykonuje się USG. Po 11 miesiącach następuje poród. Jeśli źrebak jest wcześniakiem, stadnina dysponuje inkubatorem. Klacz, w dniu przewidywanego porodu, jest badana co pół godziny. Personel stara się być obecny przy porodzie. Ale, pomimo stałego dozoru, często klaczy udaje się urodzić w samotności. W ciągu pół godziny, kiedy nikt jej nie przeszkadza. Zwykle w nocy. Następnego ranka klacz i źrebię są gotowi do wyjścia na łąkę.

Opieka nad noworodkiem

Czasem zdarza sie, że klacz nie przeżyje porodu, odrzuci noworodka lub po prostu nie produkuje wystarczającej ilości mleka. Wtedy stadnina oferuje mamkę. Jest to klacz nierasowa, zatrudniona do pracy w stadninie, podobnie jak koń „teaser”, z którym to ona co roku ma źrebaka. Jeśli konieczna jest dodatkowa opieka nad maluchem pełnej krwi, w nocy źrebak mamki zostaje podmieniony.

Co dalej?

Półroczny źrebak jest zwykle gotowy do rozpoczęcia treningu. Jednym z miejsc szkolenia koni wyścigowych jest Curragh, również położone w pobliżu Kildare. Ale to już zupełnie inna historia.