Emma Donoghue urodziła się 24 października 1969 roku w Dublinie. Obecnie mieszka w Kanadzie.

Książka p.t.: „Room” otrzymała liczne prestiżowe nagrody, a w 2011 roku trafiła na listy wielu klubów czytelniczych. Wtedy też, jedna z moich irlandzkich koleżanek, z którymi spotykam się na piątkowych spacerach, wspomniała, że pamięta Emmę Donoghue ze szkoły średniej, chociaż były w różnych klasach. Miałam ogromną ochotę przeczytać „Room”, ale książka nie była dostępna w żadnej z pobliskich bibliotek. Ponieważ czekał na mnie stosik innych bestsellerów, szybko znalazłam wymówkę, żeby przełożyć ją na później. Zastanawiając się niedawno nad kolejną irlandzką autorką i książką, wybrałam właśnie „Pokój” Emmy Donoghue, bo ta książka poruszyła wszystkich, z kimkolwiek na jej temat rozmawiałam. A na koniec, również mnie! Kiedy zaczęłam czytać, miałam ogromną pokusę, żeby złamać swoje zasady i zajrzeć na ostatnią stronę. Nieodparta potrzeba poznania zakończenia sprawiła, że przeczytałam tę książkę przez weekend.

W wywiadzie dla The TV Book Club w styczniu 2011, Emma potwierdziła, że pomysł na książkę podsunęły jej pierwsze strony gazet. A chodziło o dramatyczną historię austriackiej dziewczyny, uwięzionej przez ojca, o nazwisku Fritzl. Jak przyznała, pragnęła też ukazać pewnego rodzaju uwięzienie w domu, jakiego doświadcza każda matka, opiekująca się dziećmi oraz wykreować obraz dziecka-bohatera.

Dla mnie jest to książka o idealnej miłości matki do dziecka. Pełnym poświęceniu dla zapewnienia dziecku bezpieczeństwa i przetrwania. Oraz o bardzo kreatywnej mamie.

Akcja powieści jest osadzona w USA, ale o tym dowiadujemy się pod koniec. Na początku wiadomo, że jest pokój wielkości 10m2. Drzwi są zamknięte. Źródłem naturalnego światła jest okienko dachowe. W pokoju, a właściwie Pokoju, mieszka mama (Ma) i syn (Jack). Prawie każdego wieczoru do Pokoju przychodzi mężczyzna, którego imienia nie znają Ma ani Jack. Chłopiec nazywa go więc Old Nick. Podczas tych wizyt Jack pozostaje ukryty w szafie.

Narratorem jest Jack, który zaczyna powieść od przekazania informacji, że oto są jego piąte urodziny. Żyje w przekonaniu, że Pokój to cały prawdziwy świat, a wszystko inne to telewizja, wymysł, fikcja. W pewnym momencie Ma zdaje sobie jednak sprawę, że Jack nie jest już małym chłopcem i pokój staje się dla niego zbyt mały. Pod wieloma względami. Postanawia powiedzieć mu prawdę. Pokój to więzienie, w którym Old Nick zamknął ją siedem lat wcześniej. Próby ucieczki nie powiodły się. Kolejna nadzieja w Jacku…

Później następuje zderzenie ze światem zewnętrznym. Dla Ma wolność, ale także przytłaczające rozczarowanie. Dla Jacka nowość na każdym kroku, ale przede wszystkim utrata Ma, którą traktował jak część siebie. Dotąd spędzał z nią każdą chwilę, teraz musi się nią dzielić.

W książce jest kilka ciekawych przemyśleń na temat rodzicielstwa, relacji rodzic-dziecko, odnalezienia się we współczesnym społeczeństwie. A wszystko to opisane z perspektywy pięciolatka!

Inne powieści autorki:

1994    Stir Fry

1995    Hood

2000    Slammerkin

2004    Life Mask

2007    Landing

2008    The Sealed Letter

2010    Room (“Pokój”)

Emma Donoghue jest również autorką kilku zbiorów opowiadań, które wydała samodzielnie:

1997    Kissing the Witch

2002    The Woman Who Gave Birth to Rabbits

2006    Touchy Subjects

2012    Astray

oraz opowiadania “Dear Lang”, wydanego wraz z opowiadaniami innych autorów w zbiorze „How Beautiful the Ordinary: Twelve Stories of Identity”.

Poza tym napisała kilka sztuk teatralnych (np.: „The Talk of the Town”), radiowych (np.: „Humans and Other Animals”) oraz zrealizowała krótki filmik p.t.: „Pluck”. Kilka dzieł autorki zostało zaklasyfikowanych jako literatura historyczna.

“Room” przypomniał mi o innej książce z podobnym motywem porwania i przetrzymywania ofiary w zamknięciu „Kolekcjoner” Johna Fowlesa. Niestety, w tym przypadku, autor nie dał czytelnikowi prezentu w postaci szczęśliwego zakończenia. I jest jeszcze Stephen King z „Misery”. Brr… Książki dla osób o mocnych nerwach. Sama nie mogę uwierzyć, że je kiedyś przeczytałam.