You are currently browsing the monthly archive for Kwiecień 2013.

Pierwszego kwietnia zobaczyłam krótką informację, że tego dnia rozpoczyna się, trwające miesiąc, wyzwanie poetyckie. Pomysł, aby codziennie napisać 1 wiersz, zaciekawił mnie ze względu na pisarskie zacięcie Lusi. Zapytałam moją 10-letnią córkę, czy miałaby ochotę napisać 30 wierszy w ciągu 30 dni, a ja opublikowałabym je na blogu. „Świetnie! Rzuć mi tylko temat!” Lusia odpowiedziała z entuzjazmem. Rzuciłam więc temat Wielkanoc, bo akurat był świąteczny poniedziałek. Po kilku minutach powstał śliczny wiersz, który z dumą opublikowałam na blogu. Kolejnego dnia Lusia zagadnęła zaczepnie: „Ah, ty to pewnie byś pisała tylko wiersze o miłości. Zakochani bla bla bla…” Byłam zaintrygowana tą wzmianką o tematyce miłosnej, więc odpowiedziałam prowokująco: „Ale to zbyt trudny temat na wiersz. W Twoim wieku nie możesz wiedzieć, czym jest miłość.” Od razu podziałało i moje dziecko napisało piękne wersy miłosne, które zamieściłam na blogu. Trzeciego dnia… Lusia nie miała natchnienia.

I wtedy, nieoczekiwanie dla samej siebie, zaczęłam pisać wiersz. Dawniej zdarzało mi się zapisać kilka rymowanych myśli w Tajnym Notesie. Ale traktowałam te strofy bardzo osobiście. Nikt poza mną, jeszcze ich nie czytał. Tym razem zdecydowałam się udostępnić wiersz. Dodatkową barierę stanowił język angielski. Naprawdę trudno mi było wyrazić poetycko myśli w języku, w którym nie myślę:-) Stąd prostota słowa.

Podsumowując, udało się! Łącząc rodzinne zamiłowanie do słowa pisanego, zamieściłam 30 wierszy: 1 wiersz na każdy dzień kwietnia. Dziś wydaje mi się, że była to fantastyczna zabawa. W przyszłym roku również do niej dołączę. Może nawet w wersji utrudnionej, która polega na pisaniu wiersza, na temat lub w formie, zaproponowanej na konkretny dzień.

Polecam to poetyckie wyzwanie także osobom, które uczą się języka angielskiego. Więcej informacji można znaleźć na stronie http://www.napowrimo.net

Reklamy

If you cannot act

You speak

If you cannot speak

You look

If you cannot look

You think

Your thoughts

Freedom unlimited

Po raz pierwszy na nazwisko Sarah Webb natknęłam się w czasopiśmie „Modern Mum”, które dostałam w miejscowej aptece. Sarah udzieliła wtedy wywiadu na temat łączenia roli mamy i pisarki.

Autorka mieszka w Dun Laoghaire, w hrabstwie Dublin, z partnerem i trójką dzieci. Zanim została pełnoetatową pisarką, pracowała w księgarni.

Wydała następujące powieści:

Three Times a Lady 2000

Always the Bridesmaid  2001

Something to Talk About  2002

Some Kind of Wonderful  2003

It Had to Be You  2004

Take a Chance  2005

When the Boys are Away  2007

Anything for Love  2009

The Loving Kind  2010

The Shoestring Club  2012

The Memory Box 2013

Jest również autorką noweli “Behind Closed Doors” z 2005 roku, książek dla dzieci, m. in.: serii „Ask Amy Green”, przeznaczonej dla czytelników w wieku powyżej 10 lat oraz edytorką zbiorów: „Travelling Light” z 2004 roku i „Mum’s the Word” z 2007 roku.

Kiedy kilka miesięcy temu zobaczyłam, że w lokalnym teatrze Pavillion Theatre, Sarah Webb organizuje warsztaty literackie dla dzieci i młodzieży p.t.: „Write-A-Rama”, wybrałam się tam z Lusią. Tematem warsztatów było słowne szkicowanie portretów bohaterów literackich, na przykładzie „Dumy i uprzedzenia” Jane Austen. Wcześniej obejrzałyśmy z Lusią film, w wersji z Keirą Knightley, byłyśmy więc wprowadzone w klimat epoki. Sarah świetnie przygotowała się do warsztatów. Powitała wszystkich, ubrana w suknię na wzór tych, z czasów Jane Austen oraz pokazała kilka rodzinnych pamiątek z XIX wieku.

Poznanie autorki osobiście, w pewnym stopniu ułatwiło mi wybranie jednej z jej książek do prezentacji. Wybór padł na „Anything for Love”.

Według opisów tej książki, które pojawiły się w prasie po jej publikacji, jest ona skierowana do czytelników płci żeńskiej, poszukujących swojej drugiej połówki, znajdujących rozrywkę z spędzaniu czasu na plotkach. Po chwili zastanowienia, myślę, że tak. To książka, której „prawdziwy mężczyzna” nie byłby w stanie doczytać do końca bez bólu zębów.

Powieść jest osadzona w świecie dobroczynnego zbierania funduszy na pomoc dla szpitala dziecięcego. Przy okazji, autorka wspomina o tym, że jej mama zajmowała się podobną działalnością jako wolontariuszka. Powieść jest bardzo dobrze zaplanowana. Poszczególne wątki rozwijają się równolegle, dzięki czemu trudno się oderwać od banalnej w zasadzie akcji. Koleje losu kilku postaci przeplataja się ze sobą, tworząc przyjemną do czytania intrygę:

Maud Hamilton-O’Connor – bogata i piękna, bardzo zaangażowana w działalność charytatywną, ale przy tym niezwykle wredna. Jej humory można wytłumaczyć trudną sytuacją rodzinną.  Nie ma dobrego kontaktu z własnymi dziećmi, a przy tym beznadziejny mąż, nagminnie ją zdradza.

Koo Ryder – seksowna przyjaciółka Maud, ma obłożnie chorego męża, któremu się poświęca, co nie przeszkadza jej sypiać z kolegą z pracy na wyjeździe służbowym.

Alice Devine – główna bohaterka. Samotna 29-letnia mama. Łatwo wpada w towarzyskie pułapki, ale jednocześnie udaje się jej wybrnąć z każdej sytuacji. Ma romans z szefem, Jackiem, na wyjeździe służbowym. Zaczyna snuć plany o wspólnej przyszłości, kiedy nagle pojawiają się poważne przeszkody. Alice jest otwarta i dobroduszna. Przyjaźni sie z polską rodziną. Jest też wnikliwą obserwatorką otaczającej ją rzeczywistości.

Grace – siostra Alice. Znudzona małżeństwem, mama dwóch chłopców. Tymczasowo nie pracuje, aby zająć się wychowaniem dzieci. Wyrzuca męża z domu i romansuje z trenerem piłki nożnej swojego syna, nie spodziewając się skandalicznych konsekwencji medialnych. Jest doskonale zorganizowana. Udziela schronienia Alice i jej dziecku, kiedy ta musi opuścić wynajmowane mieszkanie. Za plecami Alice, redaguje i wysyła jej CV, w odpowiedzi na, jej zdaniem, interesujące dla Alice, ogłoszenie o pracę. Jest niezastąpiona w sytuacjach kryzysowych.

Jack Wiseheart – szef Alice i jednocześnie jej bratnia dusza. Wdowiec i ojciec kilkuletniej córki. Sprawy się komplikują, kiedy do akcji wkracza zazdrosna Koo.

Dla mnie, dodatkowo, jest to książka o relacjach społecznych w jakimś małym wycinku współczesnej Irlandii, z włączeniem, próbujących znaleźć swoje miejsce, emigrantów. Szczególną uwagę zwróciłam na sposób przedstawienia postaci Polaków: Magda – zaradna pomoc domowa, posługująca się znikomą ilością angielskich słów oraz zabawnym akcentem; Janny – wykształcona młoda niania, ukrywająca przed pracodawczynią doskonały poziom języka angielskiego; niezbyt zamożna, ale uczciwa polska rodzina, w tym zdolny, ciekawy świata syn. Jak nas widzą, tak nas piszą…

A glass of wine

Exquisite buffet

Exchange of business cards

Small talks

Polite pastime

A new facebook connection

You don’t know me

I don’t know you

But now we are friends

Successful networkers

Today my throat is sore

My voice sounds like a roar

And I can speak no more

What am I waiting for?

Here is the kitchen door

Shopping bag on the floor

I consider the lore.

Ginger is now the core

Two lemons squeezed before

Some honey – mixture bore.

Now I can really soar!

My voice working encore

I went for a walk

There was not much talk

I started looking around.

I saw a cardboard

Covering some grass

So I bent to pick it up.

A tiny flower

Turned to the sun side

I felt I have saved a life.

The party has finished.

I’ve been told

It was a success.

At home

Or on a Caribbean cruise

It’s just another year gone.

I switched on TV

The old good Bugs Bunny

Smiled from the screen:

Another day, another carrot.

Another year, another carrot?

You are late

I cannot sleep

You are not here

I am not myself

I open your wardrobe

And touch your cloths

I spray your eau de toilette

To feel your smell

I take my guitare

And try to play

I cannot stand the loneliness

I open the door

I inhale fresh air

I go

She turned left – did not find anything exciting

She turned right – it was all the same

She was single – wanted a husband

She married – it was not a fairytale

She had no child – life seemed too quiet

She gave birth – the baby took all her time

She lived in a city – longed for a tiny bit of grass

She moved to the country – there was too much grass.

She looked back at her life and realized

The grass is always greener

There is neither loser nor winner…

He was so very old

That he couldn’t remember

Where he left pot of gold

Years ago in November.

But he was young enough

To get over his sadness

And be able to laugh

At his golden madness.

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 32 obserwujących.

Kwiecień 2013
Pon W Śr C Pt S N
« Mar   Maj »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Blog Stats

  • 39,264 hits
%d blogerów lubi to: