Sobota minęła pod znakiem pianina. Na początek poranny konkurs, w którym udział wzięła Lusia, w kategorii „pianino solo”. Wieczorem koncert fortepianowy genialnego młodego Ukraińca, Alexeja Gorlatch. Do ostatniej chwili wahaliśmy się, kto z nas pojedzie, aby spędzić ten wieczór przy dźwiękach muzyki. Kto z nas pojedzie z Lusią, bo to ona była zaproszona. Ostatecznie, ja zostałam kierowcą. Początek koncertu był zaplanowany na godzinę 20:00 w kameralnej atmosferze Klubu Golfowego w Greystones. To 45 minut jazdy samochodem z południa Dublina. Jeśli ktoś nie ma tendencji do błądzenia.

Tym razem, ku mojemu zaskoczeniu, dojechałam na przedmieścia Greystones bez zawracania, albo trzykrotnego objeżdżania każdego mijanego ronda. Już zdążyłam się w duchu ucieszyć, kiedy Lusia, w roli pilota, stwierdziła, że „coś nie tak”. Miałyśmy całe 15 minut i według mapy, pola golfowe, roztaczające się za rzędem domów. Wizja spóźnienia była jednak na tyle realna, że zapytałam o drogę, przechodzącą w pobliżu (około) 60-latkę. Po chwili skupienia zrozumiałam, że zanim trafię do bramy wjazdowej, zgubię się co najmniej raz. Zmrok i mżawka nie ułatwiały zadania. Zaryzykowałam. Wyjaśniłam, że jedziemy na koncert i zapytałam, czy pani nie zmierza przypadkiem w naszym kierunku. Ta pani wsiadła do naszego auta i wskazała nam drogę niemal do samego wjazdu. Ale kiedy chciała już wysiąść, zadziałała blokada dla dzieci. Po chwili Lusia dzielnie otworzyła drzwi i wybawiła naszą wybawczynię. (Dotąd czuję się z powodu tej blokady okropnie, mimo pocieszania Pawła, że nawet gdybym stanęła na rzęsach, nie wyglądałabym na porywacza.)

Dzięki tej miłej pani, byłyśmy na czas. Zdążyłyśmy jeszcze zamówić coś do picia i zająć wygodne miejsce przy wolnym stoliku. Po czym, pozwoliłyśmy, aby Alexej przeniósł nas w niezwykły świat muzyki mistrzów: Beethovena, Schuberta, Chopina.

Dla Lusi był to pierwszy koncert, w wykonaniu wybitnego pianisty. Dla mnie, pierwszy po wielu latach. Lusia była bardzo zamyślona. Wkrótce, mam nadzieję, dowiem się, czy postanowiła zostać wirtuozem:-)

http://www.alexej-gorlatch.com