„Proszę Pani… ona mnie uszczypnęła; one się śmieją z naszych kostiumów; kok mi się rozpadł; nie mogę znaleźć mojej torby; czy może Pani zaprowadzić mnie do toalety; opaska uciska mnie w głowę…” Asystentka reżyserki pojawia się w drzwiach. Pospiesznie wyczytuje imiona, mających za chwilę wbiec na scenę Diamentów (cztero-, pięciolatki). I oto jeden mały Diament nie zostaje wywołany. Chwila paniki. Nie ma jej na liście. „Na pewno jesteś w grupie Diamentów?” – „Uhm” – „Przypominasz sobie, że z tymi dziewczynkami ćwiczyłaś?” – „Uhm”. Asystentka musi już zabrać Diamenty na scenę. Młodsza grupa (trzy-, czterolatki) to Aniołki. Nasz zagubiony Diament jest o głowę niższy od pozostałych. Nie mamy już wątpliwości, że to Aniołek. Na szczęście chętnie się przebiera w aniołkową sukienkę. Zdążyłyśmy!

To tylko kilkuminutowy wycinek z wczorajszego wieczoru, kiedy poznawałam życie za kulisami teatru. A było to tak…

W miniony piątkowy wieczór, wraz z Pawłem udałam się do pobliskiego Pavilion Theatre na balet p.t.: „Sylvia” Léo Delibes. Z Lusią w roli jednej z Przyjaciółek Sylvii. Balet składał się z trzech aktów, w scenerii leśnej polany, jaskini, świątyni bogini Diany. Baletowa część przedstawienia była poprzedzona pokazem umiejętności jazzowych tancerzy, podzielonych na grupy wiekowe. Grupa Lusi zaprezentowała piękny, dynamiczny taniec do piosenki p.t.: „Think” Arlety Franklin.

To było już drugie przedstawienie z udziałem Lusi. Dwa lata temu wcieliła się w rolę kwiatowego elfa, występując w balecie p.t.: „Królewna Śnieżka”, również na deskach teatru Pavilion Theatre.

Ze względu na znaczną liczbę tancerzy, przedstawienie jest odgrywane kilkakrotnie ze zmienną obsadą. W części baletowej biorą udział już trzyletnie dzieci, które noszą często wieloelementowe kostiumy. Dlatego rodzice pomagają w przygotowaniu młodszych artystów. Jest to zorganizowane w taki sposób, że rodzice zgłaszają się do pomocy podczas przedstawienia, w którym ich własne dziecko nie bierze udziału. Dzięki temu nie są odrywani od spektaklu z udziałem swojej pociechy.

Ponieważ Lusia tańczyła w piątek, zdecydowałam się na „pracę” za kulisami w sobotę. W towarzystwie czterech innych mam. Zadanie polegało na tym, aby roztoczyć opiekę nad 5 grupami tancerzy, w wieku od 3 do 10 lat. Na początek należało każde dziecko ubrać we właściwy kostium. Starsze radziły sobie same. Młodsze były bardzo cierpliwe. Kiedy wszystkie dzieci zamieniły się w Aniołki, Diamenty, Nimfy Wodne, Mieszkańców Wioski i Przyjaciółki Sylvii, odetchnęłyśmy z ulgą. Rozdałyśmy kartki i kredki, włączyłyśmy bajkę na DVD. Nastąpił czas oczekiwania oraz naprawiania drobnych wpadek.

Dzieci były niezwykle wytrwałe. Mimo późnej pory, z entuzjazmem wchodziły na scenę. Wiedziały, że gdzieś na widowni są, dumni z nich, rodzice.