Po raz pierwszy na nazwisko Sarah Webb natknęłam się w czasopiśmie „Modern Mum”, które dostałam w miejscowej aptece. Sarah udzieliła wtedy wywiadu na temat łączenia roli mamy i pisarki.

Autorka mieszka w Dun Laoghaire, w hrabstwie Dublin, z partnerem i trójką dzieci. Zanim została pełnoetatową pisarką, pracowała w księgarni.

Wydała następujące powieści:

Three Times a Lady 2000

Always the Bridesmaid  2001

Something to Talk About  2002

Some Kind of Wonderful  2003

It Had to Be You  2004

Take a Chance  2005

When the Boys are Away  2007

Anything for Love  2009

The Loving Kind  2010

The Shoestring Club  2012

The Memory Box 2013

Jest również autorką noweli “Behind Closed Doors” z 2005 roku, książek dla dzieci, m. in.: serii „Ask Amy Green”, przeznaczonej dla czytelników w wieku powyżej 10 lat oraz edytorką zbiorów: „Travelling Light” z 2004 roku i „Mum’s the Word” z 2007 roku.

Kiedy kilka miesięcy temu zobaczyłam, że w lokalnym teatrze Pavillion Theatre, Sarah Webb organizuje warsztaty literackie dla dzieci i młodzieży p.t.: „Write-A-Rama”, wybrałam się tam z Lusią. Tematem warsztatów było słowne szkicowanie portretów bohaterów literackich, na przykładzie „Dumy i uprzedzenia” Jane Austen. Wcześniej obejrzałyśmy z Lusią film, w wersji z Keirą Knightley, byłyśmy więc wprowadzone w klimat epoki. Sarah świetnie przygotowała się do warsztatów. Powitała wszystkich, ubrana w suknię na wzór tych, z czasów Jane Austen oraz pokazała kilka rodzinnych pamiątek z XIX wieku.

Poznanie autorki osobiście, w pewnym stopniu ułatwiło mi wybranie jednej z jej książek do prezentacji. Wybór padł na „Anything for Love”.

Według opisów tej książki, które pojawiły się w prasie po jej publikacji, jest ona skierowana do czytelników płci żeńskiej, poszukujących swojej drugiej połówki, znajdujących rozrywkę z spędzaniu czasu na plotkach. Po chwili zastanowienia, myślę, że tak. To książka, której „prawdziwy mężczyzna” nie byłby w stanie doczytać do końca bez bólu zębów.

Powieść jest osadzona w świecie dobroczynnego zbierania funduszy na pomoc dla szpitala dziecięcego. Przy okazji, autorka wspomina o tym, że jej mama zajmowała się podobną działalnością jako wolontariuszka. Powieść jest bardzo dobrze zaplanowana. Poszczególne wątki rozwijają się równolegle, dzięki czemu trudno się oderwać od banalnej w zasadzie akcji. Koleje losu kilku postaci przeplataja się ze sobą, tworząc przyjemną do czytania intrygę:

Maud Hamilton-O’Connor – bogata i piękna, bardzo zaangażowana w działalność charytatywną, ale przy tym niezwykle wredna. Jej humory można wytłumaczyć trudną sytuacją rodzinną.  Nie ma dobrego kontaktu z własnymi dziećmi, a przy tym beznadziejny mąż, nagminnie ją zdradza.

Koo Ryder – seksowna przyjaciółka Maud, ma obłożnie chorego męża, któremu się poświęca, co nie przeszkadza jej sypiać z kolegą z pracy na wyjeździe służbowym.

Alice Devine – główna bohaterka. Samotna 29-letnia mama. Łatwo wpada w towarzyskie pułapki, ale jednocześnie udaje się jej wybrnąć z każdej sytuacji. Ma romans z szefem, Jackiem, na wyjeździe służbowym. Zaczyna snuć plany o wspólnej przyszłości, kiedy nagle pojawiają się poważne przeszkody. Alice jest otwarta i dobroduszna. Przyjaźni sie z polską rodziną. Jest też wnikliwą obserwatorką otaczającej ją rzeczywistości.

Grace – siostra Alice. Znudzona małżeństwem, mama dwóch chłopców. Tymczasowo nie pracuje, aby zająć się wychowaniem dzieci. Wyrzuca męża z domu i romansuje z trenerem piłki nożnej swojego syna, nie spodziewając się skandalicznych konsekwencji medialnych. Jest doskonale zorganizowana. Udziela schronienia Alice i jej dziecku, kiedy ta musi opuścić wynajmowane mieszkanie. Za plecami Alice, redaguje i wysyła jej CV, w odpowiedzi na, jej zdaniem, interesujące dla Alice, ogłoszenie o pracę. Jest niezastąpiona w sytuacjach kryzysowych.

Jack Wiseheart – szef Alice i jednocześnie jej bratnia dusza. Wdowiec i ojciec kilkuletniej córki. Sprawy się komplikują, kiedy do akcji wkracza zazdrosna Koo.

Dla mnie, dodatkowo, jest to książka o relacjach społecznych w jakimś małym wycinku współczesnej Irlandii, z włączeniem, próbujących znaleźć swoje miejsce, emigrantów. Szczególną uwagę zwróciłam na sposób przedstawienia postaci Polaków: Magda – zaradna pomoc domowa, posługująca się znikomą ilością angielskich słów oraz zabawnym akcentem; Janny – wykształcona młoda niania, ukrywająca przed pracodawczynią doskonały poziom języka angielskiego; niezbyt zamożna, ale uczciwa polska rodzina, w tym zdolny, ciekawy świata syn. Jak nas widzą, tak nas piszą…