Pierwszego kwietnia zobaczyłam krótką informację, że tego dnia rozpoczyna się, trwające miesiąc, wyzwanie poetyckie. Pomysł, aby codziennie napisać 1 wiersz, zaciekawił mnie ze względu na pisarskie zacięcie Lusi. Zapytałam moją 10-letnią córkę, czy miałaby ochotę napisać 30 wierszy w ciągu 30 dni, a ja opublikowałabym je na blogu. „Świetnie! Rzuć mi tylko temat!” Lusia odpowiedziała z entuzjazmem. Rzuciłam więc temat Wielkanoc, bo akurat był świąteczny poniedziałek. Po kilku minutach powstał śliczny wiersz, który z dumą opublikowałam na blogu. Kolejnego dnia Lusia zagadnęła zaczepnie: „Ah, ty to pewnie byś pisała tylko wiersze o miłości. Zakochani bla bla bla…” Byłam zaintrygowana tą wzmianką o tematyce miłosnej, więc odpowiedziałam prowokująco: „Ale to zbyt trudny temat na wiersz. W Twoim wieku nie możesz wiedzieć, czym jest miłość.” Od razu podziałało i moje dziecko napisało piękne wersy miłosne, które zamieściłam na blogu. Trzeciego dnia… Lusia nie miała natchnienia.

I wtedy, nieoczekiwanie dla samej siebie, zaczęłam pisać wiersz. Dawniej zdarzało mi się zapisać kilka rymowanych myśli w Tajnym Notesie. Ale traktowałam te strofy bardzo osobiście. Nikt poza mną, jeszcze ich nie czytał. Tym razem zdecydowałam się udostępnić wiersz. Dodatkową barierę stanowił język angielski. Naprawdę trudno mi było wyrazić poetycko myśli w języku, w którym nie myślę:-) Stąd prostota słowa.

Podsumowując, udało się! Łącząc rodzinne zamiłowanie do słowa pisanego, zamieściłam 30 wierszy: 1 wiersz na każdy dzień kwietnia. Dziś wydaje mi się, że była to fantastyczna zabawa. W przyszłym roku również do niej dołączę. Może nawet w wersji utrudnionej, która polega na pisaniu wiersza, na temat lub w formie, zaproponowanej na konkretny dzień.

Polecam to poetyckie wyzwanie także osobom, które uczą się języka angielskiego. Więcej informacji można znaleźć na stronie http://www.napowrimo.net