You are currently browsing the monthly archive for Czerwiec 2013.

Roisin Meaney oficjalnie mówi, że urodziła się “wieki temu” w Listowel, w hrabstwie Kerry. Nie udało mi się potwierdzić jej daty urodzenia. Obecnie mieszka w Limerick.

Karierę zawodową rozpoczęła jako nauczycielka. Swoją pierwszą powieść napisała, będąc na urlopie w San Francisco. Stopniowo rezygnowała z pracy w szkole, aby w 2008 roku całkowicie poświęcić się karierze pisarskiej.

Miesiąc temu zwiedziliśmy Listowel, biorąc udział w Festiwalu pisarskim. Tam spotkałam Roisin Meaney podczas pikniku dla dzieci, na którym czytała bajki.

Roisin Meanej wydała następujące powieści:

2004 The Daisy Picker

2005 Putting Out the Stars

2007 The Last Week of May

2008 The People Next Door

2009 Half Seven on a Thursday

2010 Love in the Making (w 2011 roku powieść została wydana p. t.: Semi-Sweet)

2011 The Things We Do for Love (w 2012 roku powieść została wydana p. t.: Life Drawing for Beginners)

2012 One Summer

2013 Something in Common

Autorka napisała również książki dla dzieci:

2006 Don’t Even Think About It

2007 See If I Care (Roisin Meaney wspólnie z Judi Curtin)

Wybrałam książkę „One Summer”, dowiedziawszy się, że kilka lat temu, autorka spędziła miesięczne wakacje na najbardziej na Zachód wysuniętej wyspie irlandzkiej, Valentii. Ten pobyt stał się dla niej inspiracją do usytułowania akcji powieści na malowniczej fikcyjnej wyspie Roone.

Oto niektóre z postaci, występujących w powieści:

Nell Mulcahy –główna bohaterka, fryzjerka

Tim Baker – narzeczony Nell, mieszkający w Dublinie informatyk, przyjeżdża w każdy piątek po pracy na wyspę Roone, żeby zobaczyć się z Nell i w niedzielę wieczorem wraca do Dublina.

James Baker – brat Tima, najlepszy przyjaciel Nell, wdowiec, artysta malarz, dorabiający malowaniem domów

Gavin Connolly – pierwszy wynajmujący, rozwiedziony pracownik dublińskiego ZOO

Laura Dolittle – druga wynajmująca, młoda wdowa z Dublina, mama pięcioletnich bliźniaków, córka znanego malarza

Marian i Vernon – trzeci wynajmujący, małżeństwo w wieku dojrzałym, z hrabstwa Mayo

Imelda – niezamężna siostra Marian (spędza z nimi wakacje)

Hugh Fitzgerald –  wujek Nell, kawaler, właściciel miejscowego pubu

Nell Mulcahy planuje swój ślub i wesele. Jedno jest pewne, to będzie wspaniała uroczystość. Jak z bajki. Tim jest gotowy pokryć wszystkie koszty, ale Nell postanawia zarobić trochę pieniędzy, wynajmując swój dom podczas sześciu wakacyjnych tygodni. Wszystko się udaje, ale… Nell pod koniec pobytu ostatnich wynajmujących, dowiaduje się od Tima, że został partnerem w firmie, w której pracował  w Dublinie, i że nie zamierza po ślubie przeprowadzić się do Roone. Nell zrywa zaręczyny. Znajduje liścik od Imeldy, w którym ta wyjaśnia, że z powodu zdrowia Marian, postanowili wcześniej wyjechać z Roone. Nell wraca więc do swojego, opuszczonego przez ostatnich gości, domu i otwiera buletkę Whisky. Siedząc na kanapie w świetle zapalonych świeczek, przygląda się powiewającej na wietrze firance. Z płonącego domu ratuje ją Imelda, która wymknęła się spod czujnego oka siostry i wróciła na Roone.

Planowany na grudzień ślub Nell i Tima niestety nie odbył się, ale w zamian za to mieszkańcy wyspy bawili się na innym przyjęciu weselnym. Czyim?

Książka bardzo przyjemna do czytania, tematycznie pozytywna, pomimo kilku smutnych wątków. Bez nadmiernych wyzwań językowych.

Reklamy

Mieszkać nad morzem. Zimnym. I cieszyć się z tego…

Co prawda nie każdy ma odwagę na kąpiel, surfing lub nurkowanie w wodzie o temperaturze 10 stopni, ale w zasięgu ręki są inne atrakcje.

W ubiegłą sobotę świętowaliśmy Pawła urodziny na pięknej żaglówce, podczas dwugodzinnego rejsu widokowego (www.gosailing.ie). Płynęliśmy z Dublin Bay do Killiney Bay i z powrotem. W tym samym czasie i miejscu odbywały się zawody z udziałem najszybszych jachtów świata. Dodatkowym urokiem wyprawy było więc unikanie pasów wyścigowych.

Z łezką w oku wspominaliśmy też prawdziwe dwu-, trzytygodniowe rejsy jeziorkowe i morskie, kiedy to za sterem siedzieliśmy my, a nie skipper. A skutek uboczny naszego sobotniego żeglowania jest taki, że Paweł zaczął mówić we śnie o kupieniu jachtu i opłynięciu kuli ziemskiej. Całe szczęście, że nie był to widokowy lot helikopterem…

Kilka dni temu koleżanka, patrząc na mnie, powiedziała, że nie wyglądam zbyt dobrze! Po czym stwierdziła, że przydałoby mi się gdzieś wyjść. Zaproponowała spotkanie z Amerykanką, Ruby Wax, w teatrze Pavilion Theatre w Dun Laoghaire. Ruby jest znanym w USA i Europie komikiem, z dziennikarstwem w CV. Jednak to spotkanie, prowadzone przez Toma Dunne’a (gwiazdę Newstalk), dotyczyło psychoterapii. Spojrzałam pytająco na koleżankę: „Czy jest ze mną aż tak źle?” Dotąd mi nie odpowiedziała:-)

Na spotkaniu Ruby wyjaśniła, dlaczego zainteresowała się psychoterapią oraz funkcjonowaniem ludzkiego mózgu. Przyznała, że jakiś czas temu przyjęła do wiadomości, że z jej psychiką jest coś nie tak. Zdecydowała się na farmakologiczne leczenie depresji. Wynikiem jej badań i przemyśleń jest książka p. t.: „Sane New World: Taming the Mind”. W skrócie o tym, jak stać się panem, a zaprzestać bycia niewolnikiem, własnego umysłu oraz o technikach „świadomej uważności” (mindfulness).

Ruby Wax, z domieszką komizmu, zaprezentowała swoje poglądy na temat depresji. Odkryciem było dla mnie, że depresja jest uznawana za chorobę oraz skala tego problemu. Pod koniec spotkania odbyła się sesja pytań i odpowiedzi. Najbardziej podobała mi się odpowiedź na pytanie: „Jak mam żyć z mężem psychoterapeutą?” Ruby: „Płać mu!” A najcenniejsza, moim zdaniem, rada: aby być jak najlepszymi rodzicami dla swoich dzieci.

Dwuletniej Róży najbardziej podobała się jazda z tatą na rowerze, Tusiowi traktor przewożący całe drzewo, Lusi latarnia, Pawłowi dom latarnika, a mnie gniazda mew (fulmar) na skałach. I tak można podsumować nasz przedłużony czerwcowy weekend.

Tym razem postanowiliśmy pojechać na wieś i pooddychać atlantyckim powietrzem. Od dawna marzyłam o noclegu w latarni. Chciałam poniekąd zrozumieć samotność  sienkiewiczowskiego latarnika i pragnienie Tatusia Muminka, żeby przeprowadzić się z Doliny Muminków do latarni:-) Przejrzałam ofertę The Irish Landmark Trust, który posiada obecnie 20 odrestaurowanych budynków, między innymi dawne domy latarników. Wybraliśmy Loop Head w hrabstwie Clare. Jak się okazało, latarnię można było jedynie zwiedzić, a zamieszkać w domu obok, w którym, wraz rodzinami mieszkali latarnicy. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że w latach 30-tych XX wieku latarnikiem był tam dziadek Enda Kenny, obecnego Taoiseach Irlandii (odpowiednik premiera*).

Dom latarnika ma niesamowity urok. Z każdego okna widać morze, zamiast ogrodu – latarnia. Wnętrze skrzypi drewnem podłogi i okiennic. Przyjemnie zatopić się w fotelu obok kominka w salonie albo w fotelu w malutkim pokoju rekreacyjnym na piętrze. Na chwilę oczywiście. Jest przecież trójka dzieci. Ta trójka akurat woli wyścigi rowerowe, tarzanie się po mchu i wykazuje szczególne zainteresowanie zbliżaniem się do klifu i tropieniem mew. Sielankowe wiejskie wakacje to w naszym przypadku potrójna dawka ruchu na świeżym powietrzu. Ale udało nam się wstąpić na chwilę do muzeum, czyli budynku usytuowanego pomiędzy domem latarnika i latarnią.

Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że latarnia Loop Head znajduje się w najbardziej wysuniętym na zachód miejscu półwyspu Kilrush (Kilkee). Wybrzeże, które podziwialiśmy z okien naszej weekendowej kuchni i sypialni, to Kerry Head, Dingle, Klify Moherowe. Część wód wcale nie była morska, gdyż okazało się, że to ujście rzeki Shannon. Najciekawsze dla mnie było wyobrażenie sobie pierwszej latarni z roku 1670. Była to chatka, w której mieszkała rodzina latarnika, a na dachu znajdowało się prawdopodobnie palenisko. Nie brzmi to jak bezpieczny dach nad głową i można przypuszczać, że latarnia nie działała bez zarzutu, bo w 1770 roku dom przebudowano. Ale dopiero w 1854 roku wzniesiono obecną latarnię, zaprojektowaną przez George’a Halpina. Stoi obok domu latarnika i ma 84 m wysokości. W 1991 roku, oświetlenie zostało całkowicie zautomatyzowane. Lampa jest otoczona ekranem, który obraca się w taki sposób, że światło jest widoczne w określonym punkcie przez 20 sekund, po czym następuje 4-sekundowy mrok, itd. Obecnie rola latarnika polega na wymianie żarówek. Zauważyliśmy, że latarnik pojawiał się co wieczór w swoim „biurze” nad muzeum i po nocnym czuwaniu, rano wracał do swojego domu, gdzieś w hrabstwie Clare. Dlatego tylko w ciągu dnia mogliśmy udawać, że to my opiekujemy się latarnią:-)

Trafiliśmy tu przypadkowo. Ten weekend zaplanowaliśmy spędzić leniwie w hrabstwie Clare. Kilka dni temu wpadł mi jednak w ręce folder, informujący o festiwalu pisarskim w Listowel w hrabstwie Kerry. Akurat wtedy, kiedy będziemy na sąsiednim półwyspie! Aby z Loop Head dojechać do Listowel, skorzystaliśmy z promu, płynącego z Killimer do Tarbet.

Tydzień Pisarzy w Listowel jest obchodzony od 42 lat. W tym roku rozpoczął się w miniony czwartek. My wzięliśmy udział w sobotnich atrakcjach. Na początek Wyprawa W Poszukiwaniu Literackiego Skarbu. Dzieci otrzymały zaszyfrowaną listę 11 miejsc w miasteczku. W każdym miejscu, na oknie był przyklejony  rysunek błazna z jakąś literą.  Zadaniem dzieci było zebranie 11 liter i ułożenie ich w słowo. Ukryte hasło „immagination”. Nagrodami były paczuszki owocowo-czekoladowe.

Następnie zostawiliśmy Lusię na warsztatach literackich, prowadzonych przez producentkę filmową, Lisę Fingleton, których celem było przygotowanie projektu własnej książki. W tym czasie my udaliśmy się z Tusiem i Różą na Piknik Pluszakowy, na którym pisarka, Roisin Meaney, czytała dzieciom bajki.

Przerwa na podwieczorek w jednej z kawiarenek. Spacer brzegiem rzeki Feane. Ponownie się rozdzielamy.

Paweł wybrał się z dziećmi na projekcję filmów o kosmosie. Ja dołączyłam do spotkania z Mariną Chapman, autorką książki autobiograficznej p. t.: „The Girl with No Name” (z dżungli do Wielkiej Brytanii).

Powrót promem na „nasz” półwysep. Malownicza droga przez pola i łąki hrabstwa Clare. Dzieci zachwycone: owieczki, krówki, koniki, traktory, przyczepy… Kolacja w dawnym domu latarnika. W Dniu Dziecka dzieci dostają swój ulubiony prezent, nazywany przez nas „dniem dziecka”: wskakują do łóżek bez kąpania się:-)

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 32 obserwujących.

Czerwiec 2013
Pon W Śr C Pt S N
« Maj   Lip »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Blog Stats

  • 38,423 hits
%d blogerów lubi to: