Dwuletniej Róży najbardziej podobała się jazda z tatą na rowerze, Tusiowi traktor przewożący całe drzewo, Lusi latarnia, Pawłowi dom latarnika, a mnie gniazda mew (fulmar) na skałach. I tak można podsumować nasz przedłużony czerwcowy weekend.

Tym razem postanowiliśmy pojechać na wieś i pooddychać atlantyckim powietrzem. Od dawna marzyłam o noclegu w latarni. Chciałam poniekąd zrozumieć samotność  sienkiewiczowskiego latarnika i pragnienie Tatusia Muminka, żeby przeprowadzić się z Doliny Muminków do latarni:-) Przejrzałam ofertę The Irish Landmark Trust, który posiada obecnie 20 odrestaurowanych budynków, między innymi dawne domy latarników. Wybraliśmy Loop Head w hrabstwie Clare. Jak się okazało, latarnię można było jedynie zwiedzić, a zamieszkać w domu obok, w którym, wraz rodzinami mieszkali latarnicy. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że w latach 30-tych XX wieku latarnikiem był tam dziadek Enda Kenny, obecnego Taoiseach Irlandii (odpowiednik premiera*).

Dom latarnika ma niesamowity urok. Z każdego okna widać morze, zamiast ogrodu – latarnia. Wnętrze skrzypi drewnem podłogi i okiennic. Przyjemnie zatopić się w fotelu obok kominka w salonie albo w fotelu w malutkim pokoju rekreacyjnym na piętrze. Na chwilę oczywiście. Jest przecież trójka dzieci. Ta trójka akurat woli wyścigi rowerowe, tarzanie się po mchu i wykazuje szczególne zainteresowanie zbliżaniem się do klifu i tropieniem mew. Sielankowe wiejskie wakacje to w naszym przypadku potrójna dawka ruchu na świeżym powietrzu. Ale udało nam się wstąpić na chwilę do muzeum, czyli budynku usytuowanego pomiędzy domem latarnika i latarnią.

Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że latarnia Loop Head znajduje się w najbardziej wysuniętym na zachód miejscu półwyspu Kilrush (Kilkee). Wybrzeże, które podziwialiśmy z okien naszej weekendowej kuchni i sypialni, to Kerry Head, Dingle, Klify Moherowe. Część wód wcale nie była morska, gdyż okazało się, że to ujście rzeki Shannon. Najciekawsze dla mnie było wyobrażenie sobie pierwszej latarni z roku 1670. Była to chatka, w której mieszkała rodzina latarnika, a na dachu znajdowało się prawdopodobnie palenisko. Nie brzmi to jak bezpieczny dach nad głową i można przypuszczać, że latarnia nie działała bez zarzutu, bo w 1770 roku dom przebudowano. Ale dopiero w 1854 roku wzniesiono obecną latarnię, zaprojektowaną przez George’a Halpina. Stoi obok domu latarnika i ma 84 m wysokości. W 1991 roku, oświetlenie zostało całkowicie zautomatyzowane. Lampa jest otoczona ekranem, który obraca się w taki sposób, że światło jest widoczne w określonym punkcie przez 20 sekund, po czym następuje 4-sekundowy mrok, itd. Obecnie rola latarnika polega na wymianie żarówek. Zauważyliśmy, że latarnik pojawiał się co wieczór w swoim „biurze” nad muzeum i po nocnym czuwaniu, rano wracał do swojego domu, gdzieś w hrabstwie Clare. Dlatego tylko w ciągu dnia mogliśmy udawać, że to my opiekujemy się latarnią:-)