Czteroletni Tusio siedzi, przytulony, na moich kolanach. Atmosfera sprzyjająca zwierzeniom.

Tusio: Séan to jest moja kolega, Ciaran to jest moja kolega, Adaś to jest moja kolega.

Ja: Tusiu, Séan to jest mój kolega.

Tusio: Nie, Séan to nie jest twoja kolega. Séan jest moja kolega. Ciocia Madzia to jest Twoja kolega.

Ja: Masz rację. Séan to jest twój kolega, a ciocia Madzia to jest moja koleżanka. Ale nie mówi się „moja kolega”, tylko „mój kolega”.

Tusio: Ale to jest moja kolega, nie twoja kolega.

Ja: Tak Tusiu, to jest twój kolega, więc musisz powiedzieć „Séan to jest mój kolega”.

Tusio zsuwa się z moich kolan i ze smutkiem w oczach oznajmia: Séan to jest moja kolega, nie twoja. Tusio nie jest syneczkiem mamuni. Ani słodziakiem mamuni. Tusio jest syneczkiem tatunia.