You are currently browsing the monthly archive for Sierpień 2013.

Poniżej moja propozycja kolejnych książek irlandzkich autorów:

Wrzesień 2013, Fiona O’Brien „The Love Book”

Październik 2013, Mark Macauley „The House of Slamming Doors”

Listopad 2013, Eilis Ni Dhuibhne „The Shelter of Neighbours”

Grudzień 2013, Claire Allan „Rainy Days & Tuesdays”

Styczeń 2014, Edna O’Brien „In the Forest”

Luty 2014, Cathy Kelly „Past Secrets”

No cóż, wciągnęła mnie literatura wyspiarska;-)

Reklamy

Wygląda na to, że Ger Gallagher bardzo dba o ochronę swojej prywatności. Jedyna informacja, którą znalazłam na temat autorki, to, że mieszka w Dublinie z mężem i dwiema córkami.

Ger Gallagher wydała następujące powieści:

2005 A Life Left Untold

2006 Broken Passions

2007 Shadow Play

Wybrałam książkę p.t.: “Broken Passions” ze względu na moment historyczny, w którym osadzona jest akcja. Lata 1921-1922 to wojna domowa w Irlandii, pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami Traktatu z Wielką Brytanią, który powoływał do życia Wolne Państwo Irlandzkie. W kwietniu 1922 roku, przeciwnicy Traktatu opanowali zbrojnie budynek w centrum Dublina, będący siedzibą sądu – Four Courts. Liczyli na poparcie rządu. Jednak rząd irlandzki, naciskany przez władze brytyjskie, zaatakował budynek Four Courts w czerwcu 1922 roku. Przeciwnicy Traktatu wycofali się.

Główna bohaterka powieści, Anna Barry, ma niewiele ponad 20 lat. Mieszka wraz z ojcem-wdowcem i młodszym bratem-kawalerem.  Jest sekretarką właściciela sklepu obuwniczego, którego matka posiada fabrykę obuwia w Wielkiej Brytanii. Anna jest katoliczką. Jej pracodawca – Żydem. Rodzina Anny to przedstawiciele klasy robotniczej. Jej ojciec, brat oraz narzeczony Joe są przeciwnikami Traktatu. Anna nie podziela ich poglądów, ale jej kobiece zdanie jest ignorowane. Rodzina nakłania ją do wyjścia za mąż za Joe, który jest w ich środowisku walczącym bohaterem. Kiedy Anna zrywa zaręczyny z Joe, spotyka się z jawną wrogością ze strony najbliższych. Gdy wyznaje, że wybrankiem jej serca jest Daniel, syn właściciela sklepu, zostaje dotkliwie pobita przez ojca.

Cóż ma począć inteligentna młoda Irlandka podczas wojny domowej? Przede wszystkim nie ma prawa pokochać z wzajemnością Brytyjczyka z zamożnej żydowskiej rodziny. A tak właśnie toczą  się losy Anny. Nie jest to powieść z happy endem. Może dlatego sprawia wrażenie autentycznej…

Siedzę na podłodze w suszarni schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Na szczęście moja towarzyszka wyprawy i ja, mamy zapasowe ubrania. Z wyjątkiem butów… W butach chlupie woda. Siedzimy boso. Za drzwiami suszarni błoto. Tłum ludzi, ociekających, jak my, wodą deszczową. W suszarni jest przyjemnie ciepło i pusto. Po chwili wchodzi grupka zmokniętych młodych ludzi. „Ha, a ja wziąłem japonki” chwali się ktoś. „Czy pan w japonkach będzie tak uprzejmy i kupi nam w barze herbatę z sokiem malinowym?” kuję żelazo póki gorące. Nie zamierzam się przeziębić. Nie ma to jak kubek gorącej herbaty w górskim schronisku…

Żołądek daje mi znać, że zbliża sie pora obiadu. Poza tym, suszarnię odkrywa coraz więcej osób. Brakuje miejsca na mokre ubrania. Musimy zdjąć ze sznurków nasze podsuszone kurtki, żeby nie przykryto ich mokrymi. Jest duszno. Wyjmuję z plecaka reklamówkę i robię z niej dwie foliowe skarpetki. Dzięki temu nie czuję zimna mokrych butów.

Poprzedniego dnia próbowałam wspiąć się z ojcem na Rysy (2499 m n.p.m), ale gęsta mgła zawróciła nas z drogi, gdy pozostało jeszcze półtorej godziny wspinaczki. Kolejnego dnia zaplanowane Spa w Zakopanem. Moje trzydniowe wakacje, podczas których Paweł dzielnie samodzielnie opiekuje się trójką dzieci. Paweł swoją jednodniową górską wyprawę odbył w czerwcu w Dublin Mountains. Grupa rosłych mężczyzn, uśmiechniętych od ucha do ucha, bo uwolnili się spod czujnych oczu żon i obsiadających kolana dzieci. Dopiero teraz rozumiem to uczucie:-)

Zdecydowaliśmy się na pobyt pięciodobowy, od czwartku do wtorku, ze względu na godziny lotów na trasie Kraków – Billund. Podróż z lotniska do naszej kwatery trwała niespełna 10 minut.

Na mieszkanie wybraliśmy parterowy domek 8-osobowy, z możliwością dostawienia dwóch łóżeczek dziecięcych. Dzięki temu nasza 10-osobowa ekipa była wygodnie rozlokowana. Domek znajdował się na terenie parku rozrywki, Lalandii, obok około ośmiuset podobnych domków. Za domek trzeba było zapłacić z góry, w ciągu dwóch dni od rezerwacji. Do Legolandu oraz głównego budynku Lalandii można było dojść lub podjechać ciuchcią (od czwartku do soboty). Idąc, można było zatrzymywać się na licznych, ciekawie zaprojektowanych, placykach zabaw. Wykupienie pobytu w domku, gwarantowało nam również bezpłatne korzystanie z największych atrakcji Lalandii: parku wodnego (Aquadome) oraz kulkolandu (Monky Tonky). W domku czekały na nas opaski na rękę, umożliwiające wejście do Aquadome i Monky Tonky. Pozostałe atrakcje z oferty Lalandii, znajdujące się pod sztucznym niebem (minigolf, kręgle, trampolina, narty, lodowisko, strzelanie z łuku, bilard…), były dodatkowo płatne.

W Aquadome każdy z nas, w wieku 2 – 62 lata, znalazł dla siebie coś ciekawego. Najbardziej wymagający był zjazd na 4-osobowym pontonie. Rozpoczynał się w rurze, z której wpadało się do ogromnego bębna, a właściwie stożka. Po czym do kolejnej rury, z której wypadało się z imponującym plaśnięciem. Warto było, dla lepszego efektu, mieć otwarte oczy, szczególnie  w bębnie. Odważyłam się za drugim razem:-) Kolejna atrakcja pod względem podwyższonego poziomu adrenaliny, to zjazd na brzuchu na materacu. Materac wyglądał jak mata do jogi, wywinięta na jednym końcu w górę. Zjeżdżało się na niej rurą, po czym otwartą zjeżdżalnią pod kątem 45 stopni. Były cztery rury do wyboru. Lusia doradziła mi, żebym zjechała niebieską, bo pozostałe mogłyby być dla mnie zbyt straszne. Posłuchałam się:-) Pozornie super bezpieczne były zjazdy rurami na podwójnych pontonach. Jednak okazało się, że wiele zależy od partnera. Pawła wyraźnie nudził brak ostrych zakrętów i dużych spadków, więc za drugim razem tak rozhuśtał nasz ponton, że na koniec oboje z niego wypadliśmy:-) Był też basen z gorącą wodą na zewnątrz, były sauny, jacuzzi, różnego stopnia trudności rury i zjeżdżalnie dla dzieci, siatkówka w wodzie, skakanie po materacach na wodzie, basen ze sztuczną falą, taplałko dla bobasów, bar z przekąskami… A wszystko wkomponowane w scenerię afrykańskiej dżungli.

Dwudniowe bilety do Legolandu kupiliśmy online, dzięki temu uzyskaliśmy najlepszą cenę. Dwa dni, to akurat tyle, ile potrzeba, aby wszystko dokładnie zobaczyć i zdążyć się tym cieszyć. Legoland jest niezależnym od Lalandii parkiem rozrywki i w przeciwieństwie do głównych atrakcji Lalandii, jest zaprojektowany na świeżym powietrzu. Przy wejściu można wypożyczyć metalowy wózek spacerowy dla dziecka, za dodatkową opłatą. Legoland jest podzielony na kilka stref, które ułatwiają zorientowanie się w terenie. Pierwsza strefa od wejścia to Miniland, czyli różne budowle i animowane konstrukcje z klocków lego (miasta, zamki, porty, lotniska, elementy bajkowe…). Następnie można zdecydować, czy skierować się do Duplo Land (raju zabawkowego dla młodszych dzieci z różnymi pociągami, karuzelami, placem zabaw, podnoszonym tarasem widokowym), czy do Legoredo, Pirate Land, Adventure Land, Knights’ Kingdom, w których starsze dzieci mają mnóstwo możliwości na pozytywne zagospodarowanie nadmiaru energii. Na końcu znajduje się Polar Land, gdzie można zobaczyć prawdziwe pingwiny. Jest tu też największy w całym Legolandzie roller coaster i wstrząsowy symulator lotów. W tym czasie, kiedy młodsze dzieci bawią się w Duplo Landzie, starsze (7-13 lat) mogą odbyć półgodzinny kurs prawa jazdy, za dodatkową opłatą i po wcześniejszym zarezerwowaniu godziny. W Imagination Zone jest sala kinowa, w której można obejrzeć krótki film 4D. Na terenie Legolandu funkcjonuje wiele barów i restauracji.

Zarówno w Lalandii, jak i w Legolandzie można korzystać z własnego aparatu fotograficznego. Pamiątkowe zdjęcia robią też automaty, podczas niektórych atrakcji, na przykład zjazdów roller coasterami. Warto wtedy spisywać numery zdjęć i nazwy miejsc, aby podjąć decyzję o zakupie na koniec dnia. Niedaleko wyjścia znajduje się budka, w której można zamówić zdjęcia, zrobione tego dnia przez wszystkie automaty. W ofercie są zdjęcia na papierze, w formie magnesów, breloczków lub układanek z klocków lego!

Test sprawdzający atrakcyjność wyjazdu: „mamuniu, kiedy tu znowu przyjedziemy?”

Marita Conlon-McKenna urodziła się w 1956 roku w Dublinie. Z mężem oraz czwórką dzieci, zamieszkała na południu Dublina. Autorka pasjonuje się historią Irlandii, w szczególności okresem Wielkiego Głodu (Famine), który rozpoczął się pod koniec lat 40-tych XIX wieku.

Marita Conlon-McKenna wydała następujące powieści:

1999 The Magdalen

2000 Promised Land

2002 Miracle Woman

2004 The Stone House

2006 The Hat Shop on the Corner

2008 The Matchmaker

2010 Mother of the Bride

2011 The Taste for Love

2013 Three Women

2013 The Rose Garden (planowane wydanie książki w sierpniu)

oraz powieści dla dzieci:

1990 Under the Hawthorn Tree (Trylogia The Children of the Famine)

1991 Wildflower Girl (Trylogia The Children of the Famine)

1992 The Blue Horse

1993 Little Star

1995 The Very Last Unicorn

1995 Save Harbour

1996 Fields of Home (Trylogia The Children of the Famine)

1997 No Goodbye

1999 In Deep Dark Wood

2003 A Girl Called Blue

2012 Love Lucy

Jest również autorką opowiadania p. t.: „Good Girl” oraz współautorką zbioru opowiadań p. t.: „Irish Girls Are Back In Town”.

„A Girl Called Blue” jest książką dla starszych dzieci. Poleciła mi ją Lusia 🙂

Jest to poruszająca powieść o dublińskim sierocińcu. Historia głównej bohaterki, Blue (nazwanej przez zakonnice Bernadette Lourdes Una O’Malley), przeplata się z epizodami na temat innych dzieci.

Sierociniec jest prowadzony przez siostry zakonne, które, aby utrzymać placówkę, wprowadzają wyjątkową dyscyplinę. Dziewczynki w wieku 9+ muszą pracować przy ręcznym wytwarzaniu różańców przez trzy godziny dziennie, przez pięć dni w tygodniu. Podczas tej czynności dziewczynki kaleczą sobie palce. Jeśli któraś nie wykona dziennej normy, musi zostać dłużej i ryzykuje utratę podwieczorku – ostatniego posiłku.

W momencie rozpoczęcia powieści, Blue ma 12 lat. Nie zna swojej rodziny. Pewnego dnia wkrada się do biura siostry przełożonej. Ze swoich akt personalnych dowiaduje się, że znaleziono ją, porzuconą, w opuszczonym budynku. Wtedy uświadamia sobie, że nie będzie w stanie odnaleźć swojej matki. Poszukiwania rodziny adopcyjnej również kończą się fiaskiem, chociaż Blue daje z siebie wszystko, żeby przypodobać się potencjalnym rodzicom podczas „próbnych weekendów”.

W końcu, wraz z koleżanką Mary, decyduje się na ucieczkę. Misją Mary jest odnalezienie młodszego brata, który został przeniesiony do sierocińca dla chłopców w Galway (zachodnie wybrzeże Irlandii). W konsekwencji, Mary wraz z bratem zostaje odesłana do poprawczaka. Dla nich to jednak spełnienie marzeń, bo mogą być razem.

Inna tragiczna historia dotyczy Jess, najlepszej przyjaciółki Blue. Dziewczynki raz w roku spędzają tydzień wakacji nad morzem, w hrabstwie Wicklow. Jess uwielbia pływać. Jest wyjątkowo wysportowana. Odpływa jednak zbyt daleko, by móc wrócić.

Jeśli chodzi o Blue, dzięki swojej ucieczce trafia pod chwilową opiekę rozwiedzionego taksówkarza i jego matki. Niestety nie spełniają oni wymogów rodziny zastępczej. Mogą jednak spędzać z Blue weekendy i wakacje. Czy to wystarczy, aby czuła się szczęśliwa?

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 32 obserwujących.

Sierpień 2013
Pon W Śr C Pt S N
« Lip   Wrz »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Blog Stats

  • 39,264 hits
%d blogerów lubi to: