Zdecydowaliśmy się na pobyt pięciodobowy, od czwartku do wtorku, ze względu na godziny lotów na trasie Kraków – Billund. Podróż z lotniska do naszej kwatery trwała niespełna 10 minut.

Na mieszkanie wybraliśmy parterowy domek 8-osobowy, z możliwością dostawienia dwóch łóżeczek dziecięcych. Dzięki temu nasza 10-osobowa ekipa była wygodnie rozlokowana. Domek znajdował się na terenie parku rozrywki, Lalandii, obok około ośmiuset podobnych domków. Za domek trzeba było zapłacić z góry, w ciągu dwóch dni od rezerwacji. Do Legolandu oraz głównego budynku Lalandii można było dojść lub podjechać ciuchcią (od czwartku do soboty). Idąc, można było zatrzymywać się na licznych, ciekawie zaprojektowanych, placykach zabaw. Wykupienie pobytu w domku, gwarantowało nam również bezpłatne korzystanie z największych atrakcji Lalandii: parku wodnego (Aquadome) oraz kulkolandu (Monky Tonky). W domku czekały na nas opaski na rękę, umożliwiające wejście do Aquadome i Monky Tonky. Pozostałe atrakcje z oferty Lalandii, znajdujące się pod sztucznym niebem (minigolf, kręgle, trampolina, narty, lodowisko, strzelanie z łuku, bilard…), były dodatkowo płatne.

W Aquadome każdy z nas, w wieku 2 – 62 lata, znalazł dla siebie coś ciekawego. Najbardziej wymagający był zjazd na 4-osobowym pontonie. Rozpoczynał się w rurze, z której wpadało się do ogromnego bębna, a właściwie stożka. Po czym do kolejnej rury, z której wypadało się z imponującym plaśnięciem. Warto było, dla lepszego efektu, mieć otwarte oczy, szczególnie  w bębnie. Odważyłam się za drugim razem:-) Kolejna atrakcja pod względem podwyższonego poziomu adrenaliny, to zjazd na brzuchu na materacu. Materac wyglądał jak mata do jogi, wywinięta na jednym końcu w górę. Zjeżdżało się na niej rurą, po czym otwartą zjeżdżalnią pod kątem 45 stopni. Były cztery rury do wyboru. Lusia doradziła mi, żebym zjechała niebieską, bo pozostałe mogłyby być dla mnie zbyt straszne. Posłuchałam się:-) Pozornie super bezpieczne były zjazdy rurami na podwójnych pontonach. Jednak okazało się, że wiele zależy od partnera. Pawła wyraźnie nudził brak ostrych zakrętów i dużych spadków, więc za drugim razem tak rozhuśtał nasz ponton, że na koniec oboje z niego wypadliśmy:-) Był też basen z gorącą wodą na zewnątrz, były sauny, jacuzzi, różnego stopnia trudności rury i zjeżdżalnie dla dzieci, siatkówka w wodzie, skakanie po materacach na wodzie, basen ze sztuczną falą, taplałko dla bobasów, bar z przekąskami… A wszystko wkomponowane w scenerię afrykańskiej dżungli.

Dwudniowe bilety do Legolandu kupiliśmy online, dzięki temu uzyskaliśmy najlepszą cenę. Dwa dni, to akurat tyle, ile potrzeba, aby wszystko dokładnie zobaczyć i zdążyć się tym cieszyć. Legoland jest niezależnym od Lalandii parkiem rozrywki i w przeciwieństwie do głównych atrakcji Lalandii, jest zaprojektowany na świeżym powietrzu. Przy wejściu można wypożyczyć metalowy wózek spacerowy dla dziecka, za dodatkową opłatą. Legoland jest podzielony na kilka stref, które ułatwiają zorientowanie się w terenie. Pierwsza strefa od wejścia to Miniland, czyli różne budowle i animowane konstrukcje z klocków lego (miasta, zamki, porty, lotniska, elementy bajkowe…). Następnie można zdecydować, czy skierować się do Duplo Land (raju zabawkowego dla młodszych dzieci z różnymi pociągami, karuzelami, placem zabaw, podnoszonym tarasem widokowym), czy do Legoredo, Pirate Land, Adventure Land, Knights’ Kingdom, w których starsze dzieci mają mnóstwo możliwości na pozytywne zagospodarowanie nadmiaru energii. Na końcu znajduje się Polar Land, gdzie można zobaczyć prawdziwe pingwiny. Jest tu też największy w całym Legolandzie roller coaster i wstrząsowy symulator lotów. W tym czasie, kiedy młodsze dzieci bawią się w Duplo Landzie, starsze (7-13 lat) mogą odbyć półgodzinny kurs prawa jazdy, za dodatkową opłatą i po wcześniejszym zarezerwowaniu godziny. W Imagination Zone jest sala kinowa, w której można obejrzeć krótki film 4D. Na terenie Legolandu funkcjonuje wiele barów i restauracji.

Zarówno w Lalandii, jak i w Legolandzie można korzystać z własnego aparatu fotograficznego. Pamiątkowe zdjęcia robią też automaty, podczas niektórych atrakcji, na przykład zjazdów roller coasterami. Warto wtedy spisywać numery zdjęć i nazwy miejsc, aby podjąć decyzję o zakupie na koniec dnia. Niedaleko wyjścia znajduje się budka, w której można zamówić zdjęcia, zrobione tego dnia przez wszystkie automaty. W ofercie są zdjęcia na papierze, w formie magnesów, breloczków lub układanek z klocków lego!

Test sprawdzający atrakcyjność wyjazdu: „mamuniu, kiedy tu znowu przyjedziemy?”