Róży przytrafiła się kontuzja nóżki. Skakała beztrosko z łóżka i nagle płacz. Nogi ani zgiąć, ani wyprostować. Pora już późna, przychodnia zamknięta, dzieci po kąpieli, Paweł w delegacji za oceanem. Róża zasnęła po podaniu syropu przeciwbólowego.

Następnego dnia rano wizyta u lekarza rodzinnego (GP). Skierowanie na prześwietlenie do szpitala dziecięcego.  Wybieram szpital w Tallaght (The Adelaide and Meath Hospital). Rejestruję się na izbie przyjęć pogotowia ratunkowego (emergency department) i w ten sposób zajmuję kolejkę do lekarza, udzielającego pierwszej pomocy. Następnie, ze skierowaniem od lekarza rodzinnego, idziemy na prześwietlenie. Dzięki temu, kiedy przychodzi nasza kolej na konsultację lekarską, w bazie jest już zdjęcie rentgenowskie Róży. Pęknięty piszczel, bez przesunięcia. Tymczasowa szyna unieruchamiająca. Do wyboru dwa kolory – dziecko się uśmiecha, wybiera czerwony. (W nagrodę za bycie dzielną pacjentką, Róża dostaje misia z nogą w gipsie. Czerwonym:-))

Skierowanie do szpitalnego ortopedy. Pierwszy wolny termin za 5 dni. Ortopeda decyduje, żeby założyć gips z włóknem szklanym na 6 tygodni. Do wyboru siedem kolorów – dziecko się uśmiecha, wybiera granatowy.

Po tygodniu, kolejne prześwietlenie kontrolne. Lekarz podejmuje decyzję o zdjęciu gipsu z włóknem szklanym (fiber glass cast) i założeniu syntetycznej opaski półsztywnej (soft cast). Do wyboru cztery kolory – dziecko się uśmiecha, wybiera fioletowy. Opaska kończy się pod kolanem i można ją moczyć, więc kąpanie jest wygodniejsze lub raczej w ogóle możliwe.

Za dwa tygodnie będziemy sami zdejmować tę opaskę w warunkach domowych. A za sześć tygodni wizyta kontrolna w szpitalu.

p/s Ciekawostka: Za wizytę u lekarza rodzinnego (GP) zapłaciłam 65EUR. Jak się później dowiedziałam, dzięki temu, że GP dał mi skierowanie na prześwietlenie, nie musiałam za to prześwietlenie płacić w szpitalu. Gdybym od razu pojechała na izbę przyjęć do szpitala, prześwietlenie kosztowałoby mnie 100EUR.