You are currently browsing the monthly archive for Luty 2014.

Edna O’Brien urodziła się 15 grudnia 1930 roku w Tuamgraney, w hrabstwie Clare. Przez 10 lat była drugą żoną irlandzkiego pisarza, Ernesta Geblera, z którym ma dwóch synów. Po ślubie wyemigrowała do Wielkiej Brytanii. Jako powód rozwodu Edny i Ernesta przyjmuje się chorobliwą zazdrość męża o sukces pisarski żony oraz złe traktowanie dzieci przez ojca.

Pierwsza powieść Edny p. t.: „The Country Girls” została ponoć publicznie skrytykowana i spalona przez proboszcza z jej parafii. Powodem miały być śmiałe opisy życia seksualnego bohaterek. Inna powieść p. t.: „A Pagan Place” opisuje trudne dzieciństwo autorki. Do czytania wybrałam książkę p. t.: „In the Forest”, ale odłożyłam ją po kilkudziesięciu stronach. Akcja powieści jest oparta na faktach, które miały miejsce w Irlandii w latach 80-tych w hrabstwie Clare, czyli okolicy dobrze znanej pisarce. W lesie odnaleziono ciała kobiety, jej kilkuletniego synka oraz księdza. A powieść zaczyna się od analizy dzieciństwa mordercy. Chłopiec w wieku dziesięciu lat traci matkę, nie umie porozumieć się z ojcem, trafia do przyklasztornego poprawczaka. Opisy kolejnych wydarzeń mnie przerosły. Napięcie, które udało się autorce przelać na papier, wyrasta ponad akceptowaną przeze mnie skalę.

Moim zdaniem Edna O’Brien jest bardzo utalentowaną i odważną pisarką, ale w sumie miałam problem z doczytaniem jej powieści do końca… Wyrzuty sumienia zaprowadziły mnie przed biblioteczne regały, gdzie znalazłam książkę p.t.: „Tales for the Telling”, będącą zbiorem celtyckich opowieści, w wersji Edny O’Brien. A ponieważ autorka urodziła się i wychowała na terenach, gdzie tradycja ustnego przekazywania legend i mitów była bardzo silna, pomyślałam, że warto zapoznać się z jej interpretacją. I nie pomyliłam się. Większość legend już znałam, ale z niektórymi, np.: „Magiczne Jabłka”, „Gilly” zetknęłam się po raz pierwszy. Styl gawędziarski świetnie podkreśla specyfikę tych ludowych opowieści.

Podsumowując dorobek literacki Edny O’Brien, autorka wydała następujące powieści:

1960 The Country Girls

1962 The Lonely Girl (or Girl With Green Eyes)

1964 Girls in Their Married Bliss

1965 August is a Wicked Month

1966 Casualties of Peace

1970 A Pagan Place

1971 Zee & Co

1972 Night

1977 Johnny I Hardly Knew You

1988 The High Road

1992 Time and Tide

1994 House of Splendid Isolation

1996 Down by the River

1999 Wild Decembers

2002 In the Forest

2006 The Light of Evening

oraz zbiory opowiadań:

1968 The Love Object and Other Stories

1974 A Scandalous Woman and Other Stories

1978 Mrs Reinhardt and Other Stories

1979 Some Irish Loving

1982 Returning

1985 A Fanatic Heart

1990 Lantern Slides

2011 Saints and Sinners

Ma również na swoim koncie sztuki teatralne, książki zaliczone do literatury faktu oraz zbiory poezji.

Wydawałoby się, że w całej Europie Walentynki są obchodzone w podobnym stylu: czekoladowe serduszka, kartki z serduszkami, poduszki i inne elementy dekoracyjne w kształcie serc… A jednak Irlandia, w dniu 14 lutego, ma do zaoferowania coś wyjątkowego. W dublińskim kościele Karmelitów przy Whitefriar Street znajdują się relikwie Św. Walentego, podarowane przez papieża Grzegorza XVI.

Można wahać się, czy to ma sens, żeby jednego konkretnego dnia w roku wyznawać sobie miłość, bo chce tego telewizja, radio i prasa, a przede wszystkim lokalni sprzedawcy. Można też dać się całkowicie pochłonąć miłosnej atmosferze… Na przykład bawiąc się na średniowiecznym bankiecie na zamku w Bunratty w hrabstwie Clare (może w przyszłym roku???), albo zabierając ukochaną na przejażdżkę tradycyjnym irlandzkim pojazdem, podobnym do kolaski (ta atrakcja w miejscowości Killarney) lub spacerując po Giant’s Causeway, które według legendy zostały zbudowane przez irlandzkiego olbrzyma Finna, aby ułatwić mu przeprawę do Szkocji, gdzie była jego ukochana (ten pomysł dla odpornych na silne podmuchy wiatru).

Jedno jest pewne, nasze dzieci, nie mają wątpliwości, że Walentynki to bardzo ważne święto. Każde wykonało piękne dzieło artystyczne na tę okazję i każde oczekiwało jakiegoś miłego gestu z naszej strony. Chociażby paczuszki,  zakazanych na co dzień, żelek-:)))

valentynki1valentynki2valentynki3

Dziś czwarty dzień wyspiarskiej wiosny i pierwszy, sprawiający wiosenne wrażenie. Poranek wreszcie słoneczny, bez wiatru i deszczu. Za oknem słychać śpiew ptaków. W donicy przed drzwiami zakwitły dwa żonkile. Zakwitły pewnie kilka dni temu, ale zobaczyłam je dopiero dzisiaj…

Cały miniony tydzień byliśmy zamknięci w domu. Wirus, jakiego jeszcze nie było. Wszyscy, poza najmłodszą Różą, padliśmy jak muchy. Termometr przed kilka dni nieubłagalnie wskazywał 39-40 stopni. Chleb kupiła mi koleżanka, z którą musiałam odwołać spotkanie. Warzywa i leki przyniósł nam sąsiad. Całe szczęście, że otacza nas tylu miłych ludzi! I zakupy online. Genialny wynalazek. A Paweł? Był oczywiście w delegacji… Czyli jak zwykle, we właściwym miejscu, we właściwym czasie:-)

Dziś pierwszy dzień, kiedy kuchnię ogrzewają promienie słońca, zamiast kaloryfera. Pierwszy dzień, kiedy po tygodniowej przerwie dzieci poszły do szkoły i przedszkola. Pierwszy dzień, kiedy po tygodniowej przerwie wyszłam z domu. Pierwszy piękny dzień. Wchodzę do sklepu. Kupuję ciasteczko do kawy. To będzie mój poranek. Po południu znów przewidywana jest sztormowa pogoda. Ale teraz, w tej właśnie chwili jest słoneczna wiosna…

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 33 obserwujących.

Luty 2014
Pon W Śr C Pt S N
« Sty   Mar »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
2425262728  

Blog Stats

  • 37,214 hits
%d blogerów lubi to: