You are currently browsing the tag archive for the ‘Christ Church Cathedral Dublin’ tag.

Postanowiliśmy pobyć w Dublinie we dwoje. W majowy poniedziałek. Po śniadaniu wsiedliśmy do podmiejskiego pociągu. Spacer wzdłuż Liffey. Lunch w kawiarence. Uliczkami Temple Bar. Przed nami jakiś zabytkowy kościół. Zwiedzamy.

Grupa ośmiu Amerykanów, my i przewodnik – dzwonnik. Wchodzimy przez niewielke drzwi. Kręta klatka schodowa. Przejście dachem. Kolejne drzwi, bardzo niskie. Kręta klatka schodowa. Przestronna dzwonnica. Na środku stół słusznych rozmiarów. „Organizujemy tu przyjęcia w gronie dzwonników” wyjaśnia nasz przewodnik z szelmowskim uśmiechem.

Dowiadujemy się, że protestancki Christ Church posiada 19 dzwonów. Najwięcej na świecie. Liczbą dzwonów przez stulecia konkurował z katolickim kościołem Św. Patryka. Na poddasze, gdzie znajdują się dzwony, nie można wejść ze względów bezpieczeństwa. Dla nas widoczne są tylko sznury. Na małym modelu, przewodnik demonstruje, w jaki sposób dzwony są wprawiane w ruch i jak uzyskuje się dźwięk. Ringing, jeśli dzwon jest ustawiony otworem do góry i musi wykonać pełny obrót; chiming, jeśli dzwon jest ustawiony otworem do dołu i musi się zakołysać. Kiwamy głowami. Wygląda to bajecznie prosto. Po chwili sami próbujemy bić w dzwony (chiming). Jestem pierwsza. Cisza. Podskakuję, macham sznurkiem w przód i w tył. Dzwonnik śmieje się pod wąsem: „Teraz widzicie, nie każdy jest dzwonnikiem”. Ja na pewno nie… Paweł radzi sobie lepiej (bez wątpienia trafił mu się łatwiejszy dzwon).

Dzwony, w porównaniu z krakowskim dzwonem Zygmunta, nie są duże. Najcięższy waży około 2,5 tony. Dzwonnicy, których jest w Dublinie 35, spotykają się, aby wydzwaniać różne melodie. Dzwony są wytopione w taki sposób, że można z nich wydobyć określone dźwięki (Do, Re, Mi…). W tym kościele zagrano 5056 kombinacji dźwięków, przy użyciu ośmiu dzwonów, w ciągu 3 godzin i 20 minut.

Wracamy na ziemię. Oglądamy wnętrze kościoła. Schodzimy pod ziemię. Krypta. Spodziewamy się grobowców władców lub kościelnych dostojników. Znajdujemy gablotę ze zwłokami kota i szczura. Słyszymy, jak ktoś szepcze, że to Tom i Jerry. Obok gabloty sklepik z pamiątkami i kawiarnia. Ciasteczko? Nie, dziękuję.

Podwieczorek dopiero po długim spacerze. W Ballsbridge. Nasze ulubione hotelowe lobby. Spędzamy tu dwie godziny. Tego dnia podróżujemy pociągiem:-) W Glasthule czeka na nas stolik w hinduskiej restauracji. Po kolacji spacer nad morzem. Siadamy na ławce. Zamykamy oczy. Kiedy je otworzymy, wrócimy do naszej rzeczywistości.

Reklamy

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 33 obserwujących.

Wrzesień 2018
Pon W Śr C Pt S N
« Lu    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Blog Stats

  • 41 771 hits
Reklamy
%d blogerów lubi to: