You are currently browsing the tag archive for the ‘irlandia’ tag.

Michael Harding urodził się w 1953 roku w hrabstwie Cavan, a obecnie mieszka w hrabstwie Westmeath. Jego żoną jest rzeźbiarka Cathy Carmen, z którą ma córkę.

Michaela Hardinga można by opisać jako egocentrycznego poszukiwacza prawdy o sobie i świecie. Był nauczycielem. W wieku 24 lat przyjął święcenia kapłańskie. Będąc księdzem romansował z przyszłą żoną, aby przed trzydziestką porzucić parafialne obowiązki i na kolejnych 17 lat zanurzyć się w filozofii buddyjskiej. Mieszkał na wsi, tęsknił za miastem. Mieszkał w mieście, tęsknił za przepychem i socjetą. Był księdzem, tęsknił za kobietą. Założył rodzinę, tesknił za samotnością, itp. W wieku 58 lat zaczął odczuwać skutki wieloletniego mieszania leków przeciwbólowych z alkoholem i zaniemógł fizycznie, po czym emocjonalnie i psychicznie, co współcześnie określa się mianem depresji.

Swoje doświadczenia i poszukiwania opisał w książce p.t.: Staring at Lakes. Książka została zaklasyfikowana jako wspomnienia. Zanim ją przeczytałam, wybrałam się z koleżanką na spotkanie z autorem w Pavilion Theatre, w Dun Laoghaire. Michael jest nie tylko pisarzem, autorem powieści, opowiadań, ale także dramaturgiem, felietonistą, aktorem i gawędziarzem. Swoją książkę zaprezentował w sposób barwny, a jednocześnie intymny. Zachęcił mnie do jej przeczytania. Jednak lektura okazała się lamentowaniem mężczyzny w średnim wieku. Polecam wszystkim kobietom, które chciałyby zagłębić się w zaskakujące przemyślenia 50-latków oraz wszystkim mężczyznom przed 50-ką, aby uniknęli własnego obrazu w krzywym zwierciadle:-) To, co podobało mi się w jego wspomnieniach, to osobiste spostrzeżenia, wyrażone w krótkich myślach, na przykład, że jest w nas wystarczająco dużo wiary, żeby się nienawidzieć, a zbyt mało, aby się kochać. Harding parafrazował tu J. Swifta w kontekście przepychanek religijnych na terenie Irlandii, ale można to przecież odnieść do wielu sytuacji.

Michael Harding wydał następujące powieści:

1986 Priest

1988 The Trouble With Sarah Gullion

2008 Bird in the Snow

2013 Staring at Lakes (wspomnienia)

Sześć z jego sztuk było wystawionych w dublińskim Abbey Theatre.

 

Gdzieś mi uciekły wolne poranki. Dzieci w szkole, przedszkolu. Tylko usiąść i pisać… Na przykład środy. Kątem oka zerknęłam na kartkę na tablicy ogłoszeń nieopodal. Hokej na trawie dla kobiet, poziom bez znaczenia, trawa w szkole na wprost mojego domu. Nie mogłam sobie odmówić…

Zaczęłam od upewnienia się, że poziom zerowy też jest akceptowalny. Po czym udałam się do sklepu po niezbędny sprzęt: drewniany kij, osłonę na szczękę, ochraniacze na łydki.

Hokej na trawie jest w Irlandii głównym sportem żeńskim, często obowiązkowym w szkołach średnich. Na pierwszym spotkaniu było jasne, że jedyną osobą, która nigdy wcześniej nie miała w ręku kija hokejowego, byłam ja… Ale, wierząc, że nauka czyni mistrza, postanowiłam kontynuować. Co prawda w ciągu trzech miesięcy nie udało mi się strzelić gola, ale wiele razy (no może kilka…) obroniłam naszą bramkę. Zorientowałam się, że chętniej gram na pozycji środkowej lub obrony, a niepewnie czuję się w ataku. Pewnie ma to związek z moim łagodnym charakterem:-)

Od czasu do czasu, po godzinie radosnej gonitwy za piłką, idziemy na zasłużoną filiżankę kawy. I nie wiadomo kiedy wybija południe i muszę biec po Tusia i Różę do przedszkola…

Edna O’Brien urodziła się 15 grudnia 1930 roku w Tuamgraney, w hrabstwie Clare. Przez 10 lat była drugą żoną irlandzkiego pisarza, Ernesta Geblera, z którym ma dwóch synów. Po ślubie wyemigrowała do Wielkiej Brytanii. Jako powód rozwodu Edny i Ernesta przyjmuje się chorobliwą zazdrość męża o sukces pisarski żony oraz złe traktowanie dzieci przez ojca.

Pierwsza powieść Edny p. t.: „The Country Girls” została ponoć publicznie skrytykowana i spalona przez proboszcza z jej parafii. Powodem miały być śmiałe opisy życia seksualnego bohaterek. Inna powieść p. t.: „A Pagan Place” opisuje trudne dzieciństwo autorki. Do czytania wybrałam książkę p. t.: „In the Forest”, ale odłożyłam ją po kilkudziesięciu stronach. Akcja powieści jest oparta na faktach, które miały miejsce w Irlandii w latach 80-tych w hrabstwie Clare, czyli okolicy dobrze znanej pisarce. W lesie odnaleziono ciała kobiety, jej kilkuletniego synka oraz księdza. A powieść zaczyna się od analizy dzieciństwa mordercy. Chłopiec w wieku dziesięciu lat traci matkę, nie umie porozumieć się z ojcem, trafia do przyklasztornego poprawczaka. Opisy kolejnych wydarzeń mnie przerosły. Napięcie, które udało się autorce przelać na papier, wyrasta ponad akceptowaną przeze mnie skalę.

Moim zdaniem Edna O’Brien jest bardzo utalentowaną i odważną pisarką, ale w sumie miałam problem z doczytaniem jej powieści do końca… Wyrzuty sumienia zaprowadziły mnie przed biblioteczne regały, gdzie znalazłam książkę p.t.: „Tales for the Telling”, będącą zbiorem celtyckich opowieści, w wersji Edny O’Brien. A ponieważ autorka urodziła się i wychowała na terenach, gdzie tradycja ustnego przekazywania legend i mitów była bardzo silna, pomyślałam, że warto zapoznać się z jej interpretacją. I nie pomyliłam się. Większość legend już znałam, ale z niektórymi, np.: „Magiczne Jabłka”, „Gilly” zetknęłam się po raz pierwszy. Styl gawędziarski świetnie podkreśla specyfikę tych ludowych opowieści.

Podsumowując dorobek literacki Edny O’Brien, autorka wydała następujące powieści:

1960 The Country Girls

1962 The Lonely Girl (or Girl With Green Eyes)

1964 Girls in Their Married Bliss

1965 August is a Wicked Month

1966 Casualties of Peace

1970 A Pagan Place

1971 Zee & Co

1972 Night

1977 Johnny I Hardly Knew You

1988 The High Road

1992 Time and Tide

1994 House of Splendid Isolation

1996 Down by the River

1999 Wild Decembers

2002 In the Forest

2006 The Light of Evening

oraz zbiory opowiadań:

1968 The Love Object and Other Stories

1974 A Scandalous Woman and Other Stories

1978 Mrs Reinhardt and Other Stories

1979 Some Irish Loving

1982 Returning

1985 A Fanatic Heart

1990 Lantern Slides

2011 Saints and Sinners

Ma również na swoim koncie sztuki teatralne, książki zaliczone do literatury faktu oraz zbiory poezji.

Dziś czwarty dzień wyspiarskiej wiosny i pierwszy, sprawiający wiosenne wrażenie. Poranek wreszcie słoneczny, bez wiatru i deszczu. Za oknem słychać śpiew ptaków. W donicy przed drzwiami zakwitły dwa żonkile. Zakwitły pewnie kilka dni temu, ale zobaczyłam je dopiero dzisiaj…

Cały miniony tydzień byliśmy zamknięci w domu. Wirus, jakiego jeszcze nie było. Wszyscy, poza najmłodszą Różą, padliśmy jak muchy. Termometr przed kilka dni nieubłagalnie wskazywał 39-40 stopni. Chleb kupiła mi koleżanka, z którą musiałam odwołać spotkanie. Warzywa i leki przyniósł nam sąsiad. Całe szczęście, że otacza nas tylu miłych ludzi! I zakupy online. Genialny wynalazek. A Paweł? Był oczywiście w delegacji… Czyli jak zwykle, we właściwym miejscu, we właściwym czasie:-)

Dziś pierwszy dzień, kiedy kuchnię ogrzewają promienie słońca, zamiast kaloryfera. Pierwszy dzień, kiedy po tygodniowej przerwie dzieci poszły do szkoły i przedszkola. Pierwszy dzień, kiedy po tygodniowej przerwie wyszłam z domu. Pierwszy piękny dzień. Wchodzę do sklepu. Kupuję ciasteczko do kawy. To będzie mój poranek. Po południu znów przewidywana jest sztormowa pogoda. Ale teraz, w tej właśnie chwili jest słoneczna wiosna…

Wracając z Kilkenny do Dublina, podążyliśmy za drogowskazem na Castlecomer Discovery Park. Piękne trasy spacerowe, spory plac zabaw dla dzieci, kawiarnia, sklepiki z tradycyjnymi wyrobami. Można też zwiedzić starą kopalnię. My zatrzymaliśmy się tu, aby przejść się wśród drzew… po linach i kładkach, zawieszonych 10 metrów nad ziemią. Dostaliśmy kaski ochronne i uprząż zabezpieczającą. Pierwsza, niczym błyskawica, pokonała całą trasę Lusia. Za nią Paweł. Następnie przyszła kolej na mnie. Niby jest się przypiętym do zabezpieczającej liny, ale nawet z tą świadomością, pierwsze kroki zrobiłam na trzęsących się kolanach. Pojedyncza lina, rozhuśtane belki, siatka… Fajna przygoda przez około 140 metrów.

Po dwóch dniach, spojrzały na nas proszące oczy Lusi. Znalazła podobne miejsce w Dublinie. I tym sposobem Lusia i Paweł spędzili kolejne popołudnie ponad ziemią. Tym razem w Zip It. Po powrocie oznajmili, że to było duuużo lepsze i koniecznie muszę tam pojechać. Na trasie +16 lat można ponoć przejechać się rowerem i deskorolką po luźno zawieszonych kładkach. Na samą myśl trzęsą mi się kolana:-)

Poniżej moja propozycja kolejnych książek irlandzkich autorów:

Wrzesień 2013, Fiona O’Brien „The Love Book”

Październik 2013, Mark Macauley „The House of Slamming Doors”

Listopad 2013, Eilis Ni Dhuibhne „The Shelter of Neighbours”

Grudzień 2013, Claire Allan „Rainy Days & Tuesdays”

Styczeń 2014, Edna O’Brien „In the Forest”

Luty 2014, Cathy Kelly „Past Secrets”

No cóż, wciągnęła mnie literatura wyspiarska;-)

Marita Conlon-McKenna urodziła się w 1956 roku w Dublinie. Z mężem oraz czwórką dzieci, zamieszkała na południu Dublina. Autorka pasjonuje się historią Irlandii, w szczególności okresem Wielkiego Głodu (Famine), który rozpoczął się pod koniec lat 40-tych XIX wieku.

Marita Conlon-McKenna wydała następujące powieści:

1999 The Magdalen

2000 Promised Land

2002 Miracle Woman

2004 The Stone House

2006 The Hat Shop on the Corner

2008 The Matchmaker

2010 Mother of the Bride

2011 The Taste for Love

2013 Three Women

2013 The Rose Garden (planowane wydanie książki w sierpniu)

oraz powieści dla dzieci:

1990 Under the Hawthorn Tree (Trylogia The Children of the Famine)

1991 Wildflower Girl (Trylogia The Children of the Famine)

1992 The Blue Horse

1993 Little Star

1995 The Very Last Unicorn

1995 Save Harbour

1996 Fields of Home (Trylogia The Children of the Famine)

1997 No Goodbye

1999 In Deep Dark Wood

2003 A Girl Called Blue

2012 Love Lucy

Jest również autorką opowiadania p. t.: „Good Girl” oraz współautorką zbioru opowiadań p. t.: „Irish Girls Are Back In Town”.

„A Girl Called Blue” jest książką dla starszych dzieci. Poleciła mi ją Lusia 🙂

Jest to poruszająca powieść o dublińskim sierocińcu. Historia głównej bohaterki, Blue (nazwanej przez zakonnice Bernadette Lourdes Una O’Malley), przeplata się z epizodami na temat innych dzieci.

Sierociniec jest prowadzony przez siostry zakonne, które, aby utrzymać placówkę, wprowadzają wyjątkową dyscyplinę. Dziewczynki w wieku 9+ muszą pracować przy ręcznym wytwarzaniu różańców przez trzy godziny dziennie, przez pięć dni w tygodniu. Podczas tej czynności dziewczynki kaleczą sobie palce. Jeśli któraś nie wykona dziennej normy, musi zostać dłużej i ryzykuje utratę podwieczorku – ostatniego posiłku.

W momencie rozpoczęcia powieści, Blue ma 12 lat. Nie zna swojej rodziny. Pewnego dnia wkrada się do biura siostry przełożonej. Ze swoich akt personalnych dowiaduje się, że znaleziono ją, porzuconą, w opuszczonym budynku. Wtedy uświadamia sobie, że nie będzie w stanie odnaleźć swojej matki. Poszukiwania rodziny adopcyjnej również kończą się fiaskiem, chociaż Blue daje z siebie wszystko, żeby przypodobać się potencjalnym rodzicom podczas „próbnych weekendów”.

W końcu, wraz z koleżanką Mary, decyduje się na ucieczkę. Misją Mary jest odnalezienie młodszego brata, który został przeniesiony do sierocińca dla chłopców w Galway (zachodnie wybrzeże Irlandii). W konsekwencji, Mary wraz z bratem zostaje odesłana do poprawczaka. Dla nich to jednak spełnienie marzeń, bo mogą być razem.

Inna tragiczna historia dotyczy Jess, najlepszej przyjaciółki Blue. Dziewczynki raz w roku spędzają tydzień wakacji nad morzem, w hrabstwie Wicklow. Jess uwielbia pływać. Jest wyjątkowo wysportowana. Odpływa jednak zbyt daleko, by móc wrócić.

Jeśli chodzi o Blue, dzięki swojej ucieczce trafia pod chwilową opiekę rozwiedzionego taksówkarza i jego matki. Niestety nie spełniają oni wymogów rodziny zastępczej. Mogą jednak spędzać z Blue weekendy i wakacje. Czy to wystarczy, aby czuła się szczęśliwa?

Mieszkać nad morzem. Zimnym. I cieszyć się z tego…

Co prawda nie każdy ma odwagę na kąpiel, surfing lub nurkowanie w wodzie o temperaturze 10 stopni, ale w zasięgu ręki są inne atrakcje.

W ubiegłą sobotę świętowaliśmy Pawła urodziny na pięknej żaglówce, podczas dwugodzinnego rejsu widokowego (www.gosailing.ie). Płynęliśmy z Dublin Bay do Killiney Bay i z powrotem. W tym samym czasie i miejscu odbywały się zawody z udziałem najszybszych jachtów świata. Dodatkowym urokiem wyprawy było więc unikanie pasów wyścigowych.

Z łezką w oku wspominaliśmy też prawdziwe dwu-, trzytygodniowe rejsy jeziorkowe i morskie, kiedy to za sterem siedzieliśmy my, a nie skipper. A skutek uboczny naszego sobotniego żeglowania jest taki, że Paweł zaczął mówić we śnie o kupieniu jachtu i opłynięciu kuli ziemskiej. Całe szczęście, że nie był to widokowy lot helikopterem…

Trafiliśmy tu przypadkowo. Ten weekend zaplanowaliśmy spędzić leniwie w hrabstwie Clare. Kilka dni temu wpadł mi jednak w ręce folder, informujący o festiwalu pisarskim w Listowel w hrabstwie Kerry. Akurat wtedy, kiedy będziemy na sąsiednim półwyspie! Aby z Loop Head dojechać do Listowel, skorzystaliśmy z promu, płynącego z Killimer do Tarbet.

Tydzień Pisarzy w Listowel jest obchodzony od 42 lat. W tym roku rozpoczął się w miniony czwartek. My wzięliśmy udział w sobotnich atrakcjach. Na początek Wyprawa W Poszukiwaniu Literackiego Skarbu. Dzieci otrzymały zaszyfrowaną listę 11 miejsc w miasteczku. W każdym miejscu, na oknie był przyklejony  rysunek błazna z jakąś literą.  Zadaniem dzieci było zebranie 11 liter i ułożenie ich w słowo. Ukryte hasło „immagination”. Nagrodami były paczuszki owocowo-czekoladowe.

Następnie zostawiliśmy Lusię na warsztatach literackich, prowadzonych przez producentkę filmową, Lisę Fingleton, których celem było przygotowanie projektu własnej książki. W tym czasie my udaliśmy się z Tusiem i Różą na Piknik Pluszakowy, na którym pisarka, Roisin Meaney, czytała dzieciom bajki.

Przerwa na podwieczorek w jednej z kawiarenek. Spacer brzegiem rzeki Feane. Ponownie się rozdzielamy.

Paweł wybrał się z dziećmi na projekcję filmów o kosmosie. Ja dołączyłam do spotkania z Mariną Chapman, autorką książki autobiograficznej p. t.: „The Girl with No Name” (z dżungli do Wielkiej Brytanii).

Powrót promem na „nasz” półwysep. Malownicza droga przez pola i łąki hrabstwa Clare. Dzieci zachwycone: owieczki, krówki, koniki, traktory, przyczepy… Kolacja w dawnym domu latarnika. W Dniu Dziecka dzieci dostają swój ulubiony prezent, nazywany przez nas „dniem dziecka”: wskakują do łóżek bez kąpania się:-)

Poniżej moja propozycja kolejnych książek irlandzkich autorów:

Marzec 2013, Maeve Binchy „The Lilac Bus”

Kwiecień 2013, Sarah Webb „Anything For Love”

Maj 2013, Joseph O’Connor „Where Have You Been?”

Czerwiec 2013 Roisin Meaney “One Summer”

Lipiec 2013 Marita Conlon-McKenna “A Girl Called Blue”

Sierpień 2013 Ger Gallagher “Broken Passions”

Zabieram się do czytania…

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 33 obserwujących.

Czerwiec 2017
Pon W Śr C Pt S N
« Lu    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Blog Stats

  • 37,214 hits
%d blogerów lubi to: