You are currently browsing the tag archive for the ‘Mountains to Sea dlr Book Festival’ tag.

W tym roku zajrzałam do programu festiwalu dosłownie w ostatniej chwili. Nie było już miejsc na spotkanie z pisarzem z mojej top listy Columem McCannem (n.p.: „Niech zawiruje świat”). Bilety na niedzielne pikniki dla dzieci 2-6 lat też były już wyprzedane. Udało mi się, natomiast, pójść z Lusią na sesję z brytyjską pisarką Cathy Cassidy do Pavilion Theatre. Z Cathy rozmawiała Sarah Webb, irlandzka autorka książek dla nastolatek i kobiet:-) Obie panie mają podobną grupę czytelników (lub raczej czytelniczek) i sprawiały wrażenie, że świetnie się rozumieją.

Lusia była tak bardzo zadowolona ze spotkania, że nie dość, iż namówiła mnie na zakup ostatniej powieści Cathy Cassidy p.t.: „Coco Caramel”, to jeszcze stanęła w kolejce po autograf. „Mamo, to nie potrwa dłużej jak godzinkę” zapewniła mnie i z entuzjazmem pogrążyła się w nowozakupionej lekturze. Przymknęłam oczy. Szczęśliwi czasu nie mierzą…

Jak w każdą niedzielę przed południem, wybraliśmy się do pobliskiego parku. Dzieci buszują na placu zabaw, a my wśród straganów z tradycyjnymi wyrobami. Do Peoples Park, w każdą niedzielę, od lat, przyjeżdżają okoliczni rolnicy oraz artyści, a także handlarze kolonialni.

Kupiłam trochę suszonej lawendy (żeby w szafach był przyjemny zapach), swojskie sery (jestem od nich uzależniona), sałatę, różnokolorowe marchewki i ziemniaki (w ramach wspierania upraw ekologicznych), makaron i pesto (na stoisku włoskim). Torba zrobiła się ciężka. Rozejrzałam się za Pawłem, który miał kupić coś na obiad piknikowy, owoce i ciasto marchewkowe. Wokół mnie biało-czerwone koszulki i białe czapki z czerwonymi pomponami. Ciekawe co to takiego? „Mama, tu jesteśmy” Lusia przywołała mnie do rzeczywistości. „Mama, ole-ole, Polska biało-czerwoni” dodał swoje trzy grosze Tusio. „Ole-ole” wtórowała półtoraroczna Róża. „Co to może być?” rzuciłam w przestrzeń. „Gdzie jest Wally” stwierdziła Lusia. „Jaki Wally? Nie znam żadnego” odparłam. „Maamaa. Wally z książki. No ten Wally, który nosi bluzkę w paski i okulary” wyjaśniła Lusia „mnóstwo ludzi się za niego przebrało!” Bohater książek-ilustracji Martina Handforda.

Powrót z wakacji. Pierwszy tydzień szkoły. Zupełnie zapomniałam. W ubiegłym tygodniu w Dun Laoghaire, na południe od Dublina, miało miejsce coroczne święto książki, zwane tu festiwalem. Od wtorku do niedzieli odbywały się różnego rodzaju imprezy kulturalne: w miejscowym teatrze, muzeum oraz hotelu – spotkania z wybranymi pisarzami lub poetami, w urzędzie miasta, klubie żeglarskim i w parku – warsztaty pisarskie, dyskusje oraz happeningi. Lusia była przecież ze swoją klasą na spotkaniu z angielskim autorem książek dla dzieci. Tego dnia Steve Cole stał się dla niej i jej rówieśników gwiazdą. Natychmiast postanowiła przeczytać wszystkie jego książki. Ja planowałam wziąć udział w spotkaniu z Philippą Gregory, moją ulubioną angielską pisarką historyczną. Ale… no właśnie, zupełnie zapomniałam. Festiwal to okazja dla pisarzy i poetów, żeby wypromować swoje dzieła. Najnowsze książki są dostępne do nabycia tuż po prezentacjach autorów.

Festiwal jest co roku świetnie zareklamowany. Szczegółowa agenda jest ogólnie dostępna. Okazuje się jednak, że nawet arcydzieło marketingu może umknąć uwadze zabieganej miłośniczki literatury…

To wydarzenie zainspirowało mnie do założenia nowej kategorii: Pisarze i poeci irlandzcy. Już wkrótce!

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

Dołącz do 33 obserwujących.

Czerwiec 2017
Pon W Śr C Pt S N
« Lu    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Blog Stats

  • 37,224 hits
%d blogerów lubi to: